Dominik Smaruj i Magdalena Tarnowska mieli przed sobą spore oczekiwania. Jeszcze zanim rozpoczęła się 19. edycja „Tańca z gwiazdami”, para numer 11 była wymieniana wśród uczestników, którzy mogą zajść naprawdę daleko. Dużo mówiło się również o samej Tarnowskiej, która ma już doświadczenie z trzema edycjami programu i opinię wymagającej trenerki.
Pierwsze występy zdawały się potwierdzać, że te przewidywania nie były przypadkowe. W premierowym odcinku ich fokstrot został oceniony na 25 punktów. Tydzień później za cza-czę zdobyli 24 punkty.

Tym razem jurorzy nie byli jednak szczególnie hojni. Iwona Pavlović przyznała parze 5 punktów, podobnie jak Rafał Maserak. Tomasz Wygoda dorzucił 6 punktów. Najwyższą notę wystawiła Julia Wieniawa, która oceniła ich występ na 8 punktów.
Komentarze jurorów nie ograniczyły się jednak do samych cyfr. Pavlović dostrzegła w występie Smaruja kilka elementów wymagających poprawy, między innymi ustawienie stóp oraz moment, w którym tancerz zgubił rytm. Jednocześnie doceniła trudną figurę, którą aktor wykonał bardzo dobrze.
Czarna Mamba zwróciła również uwagę na coś jeszcze. Jej zdaniem Smaruj za bardzo pokazuje, ile pracy kosztuje go przygotowanie choreografii. Powinien natomiast dojść do momentu, w którym taniec będzie wyglądał na naturalny i swobodny.

„(…) Cza-cza nie była taka zła. (…) Dominiku, przy tobie (…), bo to już trzecia cza-cza, podziękuję za to, że w końcu (…) jest 100% tańca w tańcu. (…) I teraz tak: to nie było złe, natomiast nie było V-ki, stopy są do środka. Było lekkie wybicie z rytmu (…), ale była taka figura (…) perfekcyjna, a jest strasznie trudna” – komentowała Pavlović.
Jurorka porównała występ aktora z wcześniejszą cza-czą Dominika Rupińskiego. W przypadku Smaruja doceniła przede wszystkim ogrom pracy, ale jednocześnie zasugerowała mu, żeby przestał tak mocno kontrolować każdy element.
„(…) To są dwie fajne cza-cze, ale u niego ta cza-cza się zrobiła jakby jego, a ty (…) pokazałeś mi, że ciężko pracujesz. (…) Słuchaj, musisz wyjść i już mi nie pokazywać, że tak ciężko pracujesz. Musisz pokazać, że to wychodzi [samo]” – powiedziała.

Rafał Maserak również znalazł coś, nad czym para powinna popracować. Zwrócił uwagę na naturalną zadziorność cza-czy, której jego zdaniem zabrakło w dalszej części choreografii. Aby jeszcze lepiej zobrazować swoje spostrzeżenie, juror zdecydował się nawet wejść na stół.
„(…) Masz świetne warunki do tańca i niejeden mężczyzna mógłby ci ich pozazdrościć. Super wyglądasz i jest wszystko super, tylko cza-cza jest trochę taka bezczelna, zadziorna… Na początku to było, ale później, jak już mieliśmy choreografię cza-czy, trochę tego zabrakło” – mówił Maserak.
Po zakończeniu programu Smaruj nie próbował podważać ocen. Wręcz przeciwnie. Aktor przyznał, że uwagi jurorów trafiły w sedno.

„(…) Po prostu chyba za mocno podchodzę do tematu. Cisnęliśmy w tym tygodniu mocno z Madzią i zapomniałem sobie odpuścić, tego luzu jeszcze trochę poczuć, więc będziemy o to na pewno (…) się starać. To jest też jakaś lekcja na życie ogólnie dla mnie, więc jestem wdzięczny, że ten odcinek mógł mi to pokazać” – powiedział szczerze w rozmowie z Pomponikiem.
34-latek nie ukrywał, że 24 punkty są dla niego wynikiem, z którego może być zadowolony. Jednocześnie zdaje sobie sprawę, że jego możliwości są większe.
„Wiem, że mogę więcej, ale żeby dostać więcej, muszę zrobić mniej. Wiem, że to taka pokrętna logika, ale ma sens (…). Żeby wygrać (…), muszę iść spać, czyli nie cisnąć, tylko odpuścić sobie” – wyjaśnił.

Po stronie aktora stanęła również jego taneczna partnerka. Magdalena Tarnowska nie miała wątpliwości, że Dominik zrobił postęp w porównaniu z poprzednim występem. Jej zdaniem tym razem zdecydowanie lepiej oddał charakter tańca.
„W porównaniu do ostatniego odcinka myślę, że Dominik na pewno bardziej wczuł się w charakter tańca. Wiadomo, [luzu] mogło zabraknąć ze względu na to, że Dominik myślał o choreografii, timingu, prowadzeniu mnie i (…) tym, żeby nie mieć ‘myślącej twarzy’, więc myślę, że dużo rzeczy się złożyło na odbiór jury” – tłumaczyła Madzia.
Tarnowska nie zamierza jednak rozpamiętywać niższych ocen. Jak zdradziła, przed kolejnym odcinkiem najważniejsza będzie praca nad większym dystansem. Technika i kroki nadal pozostaną istotne, ale para chce przede wszystkim przestać analizować każdy ruch podczas występu.

„Oczywiście (…) teraz to totalnie w głowie jest większy luz. Wiadomo, kroki, technika i tak dalej, ale jednak żeby to wszystko brać z dystansem” – dodała.
Wygląda więc na to, że para nie zamierza się załamywać po 24 punktach. Smaruj już wie, nad czym musi pracować, a Tarnowska ma konkretny plan na kolejny tydzień. Tym razem kluczowe może okazać się nie dodawanie kolejnych elementów, ale właśnie większa swoboda na parkiecie.