Finał Top of the Top Sopot Festival przyniósł widzom wyjątkowo emocjonalne chwile. Maryla Rodowicz pojawiła się na scenie jako jedna z najważniejszych gwiazd ostatniego wieczoru i po raz kolejny udowodniła, że potrafi przyciągnąć uwagę całej Opery Leśnej. Jednak tym razem nie tylko muzyka wywołała reakcje. To, co wydarzyło się już po zakończeniu transmisji, mocno poruszyło 80-letnią artystkę. Jeszcze większy odzew przyszedł później w internecie.
Czwartek był ostatnim dniem tegorocznego Top of the Top Sopot Festival. Cztery wieczory koncertów dobiegły końca, a finałowy repertuar utrzymany był przede wszystkim w rockowym klimacie. Na sam koniec organizatorzy przygotowali
jednak występ artystki, której nikomu przedstawiać nie trzeba.

Maryla Rodowicz od lat pozostaje jedną z najbardziej charakterystycznych postaci polskiej estrady. W Sopocie znów pokazała, że wiek nie przeszkadza jej w przyciąganiu uwagi publiczności.
Maryla Rodowicz znów przyciągnęła wszystkie spojrzenia
Na scenie 80-latka zaprezentowała się w bardzo odważnym stroju. Wybrała krótkie szorty, czarny dopasowany gorset założony na biały podkoszulek, długie kozaki oraz niebieskie rękawy. Całość uzupełniła różową rękawiczką. Jak zwykle w przypadku Rodowicz, stylizacja była jednym z elementów widowiska.
Artystka nie ograniczyła się jednak do jednego utworu. W programie znalazły się jej dobrze znane piosenki, a część z nich wykonała razem z innymi artystami.

Podczas wykonania „Nie żyje bal” na scenie pojawili się Igor Herbut, Błażej Król i Misia Furtak. Nie zabrakło również „Małgośki”, którą Rodowicz zaśpiewała wspólnie z Zalią. Z kolei przy utworze „Gaj” towarzyszyła jej Natalia Szroeder.
Finał występu miał jednak zupełnie inny charakter.
Publiczność zrobiła Rodowicz ogromną niespodziankę
Kiedy transmisja dobiegła końca i kamery przestały rejestrować wydarzenia na scenie, publiczność zdecydowała się na wyjątkowy gest. Widzowie wstali i wspólnie zaśpiewali Maryli Rodowicz „Sto lat”.
Dla artystki był to bardzo emocjonalny moment. Na jej twarzy pojawiły się łzy. Rodowicz nie próbowała ukrywać wzruszenia i w pewnym momencie sama zaczęła śpiewać razem z publicznością.

Po zakończeniu wspólnego śpiewania ukłoniła się widzom i podziękowała im za wieloletnie wsparcie. Ten obrazek stał się jednym z najbardziej poruszających momentów finałowego wieczoru.
Widzowie nie szczędzili jej komplementów
Emocje nie skończyły się wraz z opuszczeniem Opery Leśnej. Po koncercie w mediach społecznościowych TVN pojawiło się mnóstwo komentarzy dotyczących występu Rodowicz.
Część widzów przyznała, że właśnie na ten moment czekała. Pojawiły się również opinie, że występ doświadczonej wokalistki należał do najlepszych fragmentów całego festiwalu.
„Obawiałam się występu Pani Maryli Rodowicz, niepotrzebnie. Bardzo się wzruszyłam, pięknie, z jakimś super przesłaniem wykonane, z towarzyszącymi jej artystami, piosenki” – napisała jedna z osób.
Inni widzowie byli równie stanowczy.

„I to jest Sopot taki, jaki powinien być zawsze. A nie jacyś pseudoartyści dwa dni temu” – oceniono.
Nie zabrakło też krótkich, ale bardzo wymownych komentarzy: „Więcej takich poproszę w kolejnych latach” oraz „Piękny koncert. Maryla jest tylko jedna”.
Jeden z widzów zwrócił uwagę na energię artystki i jej współpracę z młodszymi wykonawcami: „Najstarsza ze wszystkich “dinozaurów” a najlepiej dała radę! Wszystkie te dzieciaki, z którymi występowała, mogłyby być jej co najmniej wnukami. Nie jestem jakąś wielką fanką Maryli, ale wielki szacunek”.

Tak więc dzień po finałowym koncercie reakcje publiczności nie pozostawiły większych wątpliwości. Maryla Rodowicz ponownie otrzymała od widzów ogromną dawkę sympatii, a jej występ dla wielu osób stał się jednym z najmocniejszych punktów tegorocznego sopockiego festiwalu.