Barbara Kurdej-Szatan nie wytrzymała. Coraz częściej widzi to na widowni i ma dość

Barbara Kurdej-Szatan od lat występuje przed publicznością i doskonale wie, jak wiele zależy od atmosfery panującej na widowni. Choć większość widzów przychodzi do teatru, by przeżyć wyjątkowe emocje, zdarzają się sytuacje, które potrafią skutecznie zakłócić spektakl. Aktorka przyznaje, że pewne zachowania powtarzają się zaskakująco często i coraz trudniej przejść nad nimi do porządku dziennego.

Temat kultury zachowania w teatrze ponownie stał się głośny po tym, jak jedna z brytyjskich aktorek zwróciła uwagę widzowi korzystającemu z telefonu podczas przedstawienia. Barbara Kurdej-Szatan nie ukrywa, że podobne sytuacje zna z własnego doświadczenia aż za dobrze.

Jak podkreśla, ze sceny doskonale widać świecące ekrany telefonów. Dla aktorów jest to nie tylko rozpraszające, ale także odbiera koncentrację innym osobom siedzącym na widowni. Szczególnie problematyczne stają się momenty, gdy ktoś zaczyna pisać wiadomości lub odbiera połączenia w trakcie spektaklu.

Aktorka zwraca uwagę, że przygotowanie przedstawienia to efekt wielu tygodni intensywnej pracy całego zespołu. Jej zdaniem widzowie, którzy decydują się przyjść do teatru, powinni poświęcić historiom na scenie pełną uwagę. Tylko wtedy mogą w pełni zrozumieć emocje i przekaz płynący z przedstawienia.

To jednak nie koniec problemów. Kurdej-Szatan przyznała, że zdarzają się również osoby, które reagują w sposób wykraczający poza zwykłe emocje. O ile śmiech podczas komedii jest czymś naturalnym i pożądanym, o tyle niektórzy widzowie zaczynają komentować wydarzenia na scenie lub odpowiadać aktorom. Takie zachowanie, jak mówi, potrafi skutecznie wybić z rytmu zarówno artystów, jak i pozostałą publiczność.

Gwiazda wspomniała także sytuację ze spektaklu, który od wielu lat gra wspólnie z Michałem Ziębickim. Jeden z widzów przez dłuższy czas przeszkadzał i komentował przebieg przedstawienia. W pewnym momencie aktor zdecydował się przerwać grę i zwrócić mu uwagę. Jak się okazało, interwencja przyniosła efekt, jednak całe zdarzenie na długo pozostało w pamięci występujących.

Dla Barbary Kurdej-Szatan teatr pozostaje miejscem, które wymaga wzajemnego szacunku. Dlatego nie ukrywa, że coraz częściej niektóre zachowania widzów zwyczajnie przekraczają granice dobrego smaku.