Katarzyna Skrzynecka w środku nocy zostawiła rodzinę na greckiej wyspie. Czekała ją szalona podróż do Warszawy

Katarzyna Skrzynecka długo czekała na tegoroczny rodzinny urlop w Grecji. Razem z mężem Marcinem Łopuckim i córką Alikią wybrali tym razem Thassos, czyli wyspę, której aktorka wcześniej nie miała okazji tak dobrze poznać. Wszystko zapowiadało się idealnie. Piękne widoki, rejs po Morzu Egejskim i czas spędzany z najbliższymi. Nagle plany musiały się jednak zmienić.

Grecja od lat zajmuje szczególne miejsce w sercu Katarzyny Skrzyneckiej i jej rodziny. Aktorka regularnie wraca w tamte strony, a jednym z jej ulubionych kierunków jest Kreta. Tym razem wraz z mężem postanowili jednak wybrać inną wyspę i zdecydowali się na Thassos.

Początek wyjazdu był wyjątkowo udany. Skrzynecka chętnie pokazywała w mediach społecznościowych kolejne momenty z wakacji. Szczególne wrażenie zrobiła na niej wyprawa łodzią i widoki otaczające wyspę.

„Błękitno-szmaragdowe wody Morza Egejskiego wokół wyspy Thassos. Spełniamy marzenie o doświadczeniu piękna kolejnej greckiej wyspy” – pisała zachwycona aktorka.

Sielanka nie mogła jednak trwać bez końca. Skrzynecka już wcześniej wiedziała, że podczas urlopu będzie musiała na chwilę wrócić do Polski. Termin zawodowych zobowiązań w końcu nadszedł i w nocy z niedzieli na poniedziałek aktorka spakowała plecak i ruszyła w drogę.

Nie było mowy o spokojnym powrocie. Skrzynecka musiała przemierzyć kilka etapów podróży, aby zdążyć na czas do Warszawy. Najpierw o 4:30 rano wsiadła na prom z Limenas do portu Keramoti. Później czekał ją samolot z Kawali do Aten, a następnie kolejny lot – tym razem już do Warszawy.

Aktorka relacjonowała wszystko swoim fanom prosto z lotniska. Nie ukrywała, że wakacyjny odpoczynek musiał zostać na moment przerwany.

„A tymczasem… Do pracy, do Polandu, kobito. Na dzisiaj do Warszawy, aby zagrać spektakl „Prezent Urodzinowy” w Warszawie” – przekazała.

Podczas gdy Skrzynecka ruszyła w stronę Polski, jej mąż i córka pozostali na Thassos. Dzięki temu rodzina mogła nadal korzystać z zaplanowanego urlopu, a aktorka miała do wykonania konkretne zadanie na scenie.

W Warszawie miała pojawić się jeszcze tego samego dnia o godzinie 18:00, by zagrać spektakl. Jak sama zapowiedziała, rozłąka z bliskimi miała być jednak wyjątkowo krótka.

Skrzynecka od razu zdradziła, że po zakończeniu obowiązków zamierza wrócić do rodziny. Plan zakładał ponowną podróż do Grecji już następnego dnia.

„Rodzinka została w Grecji, a ja świtem, z plecaczkiem, z wyspy Thassos 4:30 promem z Limenas do portu Keramoti, dalej samolotem z Kawali do Aten, tam przesiadka na samolot do Warszawy i już dziś o 18:00 będę grzecznie w pracy na scenie w teatrze w Warszawie. A jutro? Wracam o 5.00 rano na kolejną grecką wyspę z rodziną. Łatwo się nie dam” – ogłosiła Katarzyna Skrzynecka.

Wakacje aktorki zostały więc na chwilę podzielone między grecką wyspę i warszawską scenę. Wszystko wskazuje jednak na to, że Skrzynecka nie zamierza pozwolić, by obowiązki zawodowe całkowicie odebrały jej rodzinny urlop.