Hanna Żudziewicz wróciła do trudnej historii z Jeschke. „Zostawił mnie!”

Hanna Żudziewicz i Jacek Jeschke dziś tworzą małżeństwo, które od lat jest obecne w świecie tańca i show-biznesu. Ich wspólna historia nie zaczęła się jednak tak łatwo, jak mogłoby się wydawać. Zanim zostali parą, musieli przejść przez moment, który dla Hanny był naprawdę bolesny.

Tancerka opowiedziała o wydarzeniach sprzed lat, kiedy ona i Jacek nie byli jeszcze w związku. Wtedy Jeschke wyjechał z Polski. Dla Żudziewicz jego decyzja była trudna do zrozumienia, szczególnie że wcześniej razem tańczyli i odnosili zarówno sukcesy, jak i porażki.

„Wierzę w przeznaczenie i to, że nasze historie też są gdzieś zapisane. To wszystko było po coś. Ja byłam wtedy zła. Nie rozumiałam tego, dlaczego razem nie tańczymy, chociaż też miałam taką w głowie myśl, że może nie powinniśmy wtedy razem tańczyć, jak się rozstaliśmy. Ale miałam, wiesz, no zostawił mnie!” – wspominała w rozmowie z „Faktem”.

Z perspektywy czasu oboje patrzą na tamten okres zupełnie inaczej. Rozłąka i kolejne doświadczenia nie przekreśliły ich relacji. Wręcz przeciwnie – ostatecznie ich drogi ponownie się połączyły.

Jeschke również uważa, że wspólna przeszłość miała znaczenie dla ich obecnego życia. Zanim pojawiło się uczucie, przez długi czas byli sobie bliscy jako znajomi i partnerzy taneczni. Wspólnie przeżywali kolejne wydarzenia związane z karierą.

„Niektórzy mają coś takiego, jak widzę, że są razem od razu. To wszystko jest takie szybkie, szybkie, szybkie. A my przez to, że mieliśmy taką historię, (…), że znaliśmy się, lubiliśmy, tańczyliśmy, mieliśmy sukcesy, porażki i tak dalej, to było to też takim krokiem, dzięki któremu dzisiaj jesteśmy tu, gdzie jesteśmy. A jesteśmy szczęśliwi” – tłumaczył Jacek.

Okazuje się, że znaczenie dla ich późniejszej relacji miały również więzi rodzinne. Rodzice Hanny i Jacka znali się od dawna, co według tancerza także pomogło zbudować bliską relację między rodzinami.

„Wiesz, nasi rodzice się znają tak naprawdę od zawsze. To są jakieś niuanse, ale one naprawdę pomogły stworzyć fajną rodzinę” – mówił Jeschke.

Dziś Żudziewicz z wdzięcznością mówi o tym, że udało jej się odnaleźć miłość właśnie w środowisku, w którym oboje funkcjonują zawodowo. Nie ukrywa przy tym, że jej zdaniem utrzymanie związku w branży rozrywkowej nie zawsze jest łatwe.

„Mnie się wydaje, że w dzisiejszych czasach, szczególnie w tej branży takiej rozrywkowej, ciężko jest o to, żeby te związki przetrwały. I to jest przykre, ale generalnie nie ma roku, żeby nie usłyszeć, że ktoś się rozstał. I dla mnie ta wartość, że my jesteśmy razem… Wiesz, to nie jest nic pod publiczkę, bo moje życie nie jest pod publiczkę. Ja jestem osobą, która nie lubi sensacji, nie lubię sztuczności. Jestem bardzo wdzięczna za to, że mam miłość” – wyznała Hanna.

Historia Żudziewicz i Jeschke pokazuje więc, że ich relacja przeszła długą drogę. Najpierw była wspólna pasja, później trudny moment i rozłąka, a ostatecznie związek, który dziś oboje określają jako szczęśliwy.