Marcela Leszczak postanowiła uczcić zakończenie małżeństwa w gronie przyjaciółek, a jej impreza rozwodowa szybko przyciągnęła uwagę mediów. Teraz głos zabrał Michał Koterski, który zdradził, co naprawdę myśli o pomyśle byłej żony. Aktor nie ukrywał, że sam dzień rozwodu był dla niego wyjątkowo trudny. Najmocniej uderzyło go jednak zupełnie co innego.
Marcela Leszczak zorganizowała imprezę rozwodową. Koterski wiedział o wszystkim
Choć imprezy rozwodowe nie są jeszcze w Polsce tak powszechne jak w niektórych innych krajach, Marcela Leszczak nie zamierzała ukrywać swojego pomysłu. Po zakończeniu związku z Michałem Koterskim pokazała w mediach społecznościowych kadry z wystawnego spotkania z przyjaciółkami.

Celebrytka wyjaśniła przy okazji, że nie chodzi jej o świętowanie samego rozwodu, ale o docenienie obecności bliskich osób i wsparcia, jakie otrzymała w trudnym okresie.
„Nie celebrujemy rozwodu, ale obecność, wsparcie i to, że w trudnych chwilach mamy siebie. Można zamknąć trudny rozdział z szacunkiem, bez (…) goryczy, a jednocześnie z odwagą otworzyć serce na to, co jeszcze pięknego przed nami” – napisała na Instagramie.
Jej decyzja wywołała zainteresowanie, ale sam Koterski nie zamierzał robić z niej problemu. Jak się okazuje, doskonale wiedział, że koleżanki przygotowują dla Marceli takie spotkanie. W rozmowie z Plejadą wyjaśnił, że rozumie potrzebę wzajemnego wspierania się w trudnych chwilach.
„To jest może śmiech przez łzy”. Aktor szczerze o rozwodzie

Michał Koterski przyznał, że kobiety mają prawo wspierać się zarówno podczas radosnych wydarzeń, jak i w chwili rozstania. Impreza Marceli nie była więc dla niego powodem do pretensji.
„Kobiety się wspierają w momentach, kiedy jest radość, rozstanie. Potrafią zrobić taką, no ‘imprezę’ to jest troszkę może śmiech przez łzy. To się odbyło w dniu, kiedy Marcela miała już rozwód ze mną. Mówiła mi, że idzie, że jej szykują imprezę rozwodową” – opowiedział aktor.
Koterski podkreślił, że choć ich rozstanie przebiegło w zgodzie i z wzajemnym szacunkiem, nie oznacza to, że było łatwe. Wręcz przeciwnie. Sam dzień rozwodu zapamiętał jako jeden z najtrudniejszych momentów w swoim życiu.
„My się rozstawaliśmy w zgodzie i z klasą, ale to był jeden z najtrudniejszych dni w moim życiu” – wyznał.
Jego słowa pokazują, że nawet jeśli obie strony starają się zakończyć związek bez konfliktów, emocje nie znikają z dnia na dzień. Zakończenie wspólnego rozdziału może boleć, a wsparcie przyjaciół pomaga przejść przez ten czas na własnych zasadach.

Koterski nie wytrzymał. Chodzi o zachowanie dziennikarzy w sądzie
Aktor nie miał większych zastrzeżeń do decyzji byłej żony. Znacznie mocniej zareagował jednak na obecność dziennikarzy podczas ich spotkania w sądzie.
Koterski zwrócił uwagę, że osoby publiczne również przeżywają prywatne dramaty i potrzebują przestrzeni, by poradzić sobie z emocjami. Jego zdaniem obecność mediów na korytarzu sądowym w tak trudnym momencie przekracza granice, których nie powinno się ignorować.
„Ja nie rozumiem, czemu w tak intymnym i trudnym dniu dziennikarze i media są wpuszczane. Ja rozumiem, że to by się działo przed sądem. OK, jesteśmy osobami publicznymi, ale kiedy siedzisz przed salą sądową, to jest trudny dzień. (…) Miejcie to na uwadze, to jest straszne” – powiedział.

Na koniec podkreślił coś, o czym – jak zaznaczył – nie powinno się zapominać.
„My też jesteśmy ludźmi” – dodał.
Wygląda więc na to, że dla Michała Koterskiego najważniejszym problemem nie była impreza rozwodowa Marceli Leszczak, lecz brak prywatności w chwili, która dla obojga miała ogromne znaczenie emocjonalne.