Anna Wojton od lat należy do grona aktorek, które dobrze wiedzą, jak wygląda życie w polskim show-biznesie od środka. 66-letnia artystka ma za sobą ponad cztery dekady pracy przed kamerą i na scenie. Widzowie pamiętają ją między innymi z „W labiryncie” oraz „Rancza”. Dziś patrzy na środowisko, w którym spędziła większą część życia, bez romantycznych wyobrażeń.
Wojton zdobyła ogromną popularność jeszcze jako dwudziestoparolatka. W pierwszej polskiej telenoweli „W labiryncie” wcieliła się w Mariolę Kaczorek. Rola sprawiła, że aktorka niemal z dnia na dzień stała się rozpoznawalną postacią, a jej wygląd zaczął być naśladowany przez młode Polki.

Charakterystyczna fryzura z kucykiem noszonym z boku głowy szybko stała się jednym z jej znaków rozpoznawczych. Wojton była wówczas jedną z najbardziej popularnych młodych aktorek w kraju i przyciągała uwagę nie tylko swoją rolą, ale również stylem.
Po latach ponownie pojawiła się w produkcji, która zdobyła ogromną popularność. W „Ranczu” zagrała Myćkową. Choć nie była to pierwszoplanowa postać, aktorka potrafiła wyraźnie zaznaczyć swoją obecność i zapisała się w pamięci widzów.
Tak długi staż w branży pozwolił jej jednak zobaczyć także mniej efektowną stronę życia wśród aktorów. Wojton nie ukrywa, że jej doświadczenia mocno zmieniły sposób, w jaki patrzy na relacje między osobami pracującymi w tym zawodzie.

W rozmowie z Kozaczkiem aktorka jasno powiedziała, że trudno jej uwierzyć w obraz środowiska aktorskiego jako wielkiej grupy bliskich sobie ludzi, którzy zawsze stoją za sobą murem. Jej zdaniem zawodowa rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej.
„W tym zawodzie rzadko się nawiązuje takie przyjaźnie. To jest konkurencja. Nie ma przyjaźni w tym zawodzie” – stwierdziła Wojton.
Aktorka nie twierdzi przy tym, że między kolegami i koleżankami z branży nie może być normalnych, sympatycznych relacji. Można ze sobą rozmawiać, spotykać się i dobrze czuć w swoim towarzystwie. Granica pojawia się jednak wtedy, gdy ktoś zaczyna oczekiwać prawdziwej przyjaźni czy bezinteresownego wsparcia.
Wojton sama przekonała się o tym po trzydziestce. Jedna z relacji zawodowych przyniosła jej rozczarowanie, choć mimo tego kontakt z tą osobą nie został całkowicie zerwany.
Dziś aktorka podchodzi do znajomości znacznie bardziej selektywnie. Nie oczekuje od koleżanek z branży tego, czego one nie są w stanie jej zaoferować.

„Rozczarowałam się, a dalej z nią się koleguję. Z grona moich znajomych, kolegów, koleżanek biorę to, co mi odpowiada, a na resztę nie zwracam uwagi” – wyznała.
Na tym jednak nie skończyła. Wojton przyznała wprost, że przez lata pracy w zawodzie nie zbudowała grona przyjaciół wśród aktorów. Zamiast tego ma koleżanki, z którymi utrzymuje różnego rodzaju relacje.
„Nie mam przyjaciół. Mam koleżanki. Fajne. Lepsze lub mniej, bardziej fajne lub mniej fajne” – powiedziała.
Jej zdaniem trudno również liczyć na bezinteresowną pomoc ze strony innych aktorek. „Koleżanki aktorki nie pomagają” – podsumowała Wojton.
Po ponad 40 latach w show-biznesie aktorka nie próbuje więc przedstawiać branży w lepszym świetle, niż ją sama poznała. Jej słowa pokazują, że za blaskiem popularności i wspólnymi występami może kryć się przede wszystkim rywalizacja, a prawdziwe przyjaźnie należą do rzadkości.