Magdalena Waligórska szczerze o swoim wyglądzie. Jasno powiedziała, dlaczego nie korzysta z medycyny estetycznej

Magdalena Waligórska-Lisiecka od lat cieszy się sympatią widzów, a dla wielu na zawsze pozostanie niezapomnianą Wioletką z kultowego serialu „Ranczo”. Choć od jej debiutu w tej roli minęło już wiele lat, aktorka nadal zachwyca świetną formą. Tym razem postanowiła otwarcie opowiedzieć o tym, jak dba o swój wygląd i dlaczego nie zdecydowała się na zabiegi medycyny estetycznej.

Już wkrótce fani ponownie zobaczą ją na planie „Rancza”. Produkcja po latach wraca na ekrany, a wśród aktorów nie zabrakło także Magdaleny Waligórskiej-Lisieckiej. To wiadomość, która wywołała spore emocje wśród wiernych widzów serialu.

Choć jej kariera obejmuje również role w takich produkcjach jak „Pianista”, „Niania”, „Na dobre i na złe”, „M jak miłość” czy „Pierwsza miłość”, to właśnie postać Wioletki przyniosła jej największą popularność.

Prywatnie aktorka od lat tworzy szczęśliwe małżeństwo z Mateuszem Waligórskim. Razem wychowują córkę i syna, a rodzina pozostaje dla niej najważniejsza.

Jak sama przyznaje, daleko jej do życia w nieustannym biegu i blasku fleszy. Najlepiej czuje się we własnym domu, w otoczeniu najbliższych.

„Przede wszystkim jestem normalną mamą. Taką, która przejmuje się swoimi dziećmi, uwielbia z nimi spędzać czas i codziennie próbuje balansować między pracą a domem” – wyznała.

W wolnych chwilach wybiera spokojniejsze aktywności. Chętnie czyta książki, praktykuje jogę i spaceruje. Nie ukrywa też swojej fascynacji Francją. Od lat uczy się języka francuskiego i marzy o tym, by kiedyś zagrać rolę właśnie w tym języku.

„A jeśli chodzi o wolny czas, jestem straszną nudziarą. Kocham czytać książki, praktykować jogę, spacerować. Moją wielką miłością jest Francja. Zdawałam maturę z francuskiego, wciąż się go uczę i marzę, żeby kiedyś zagrać po francusku” – opowiada.

Co ciekawe, relaks przynoszą jej również zwykłe domowe obowiązki. Aktorka z uśmiechem przyznaje, że gotowanie sprawia jej ogromną przyjemność, zwłaszcza gdy może przygotować ulubione potrawy swoich dzieci.

„Tak! I naprawdę to lubię. Ostatnio usłyszałam od moich dzieci, że najlepsze we mnie jest to, jak gotuję – oczywiście razem z listą życzeń. Jestem mistrzynią kuchni polskiej, którą uwielbiają: rosoły, pomidorowe, kotleciki, mizerie, klopsiki, szarlotki. Wcześniej lubiłam eksperymentować – kuchnia azjatycka, francuska, tajska. Teraz te wszystkie dziwne garnki, na przykład do tadżinu, stoją w piwnicy, bo takich potraw moje dzieci nie tkną” – zdradziła.

Podczas rozmowy pojawił się również temat medycyny estetycznej. Aktorka nie pozostawiła żadnych wątpliwości i przyznała, że nigdy nie zdecydowała się na operacje ani zabiegi mające zmienić jej wygląd.

„Ja nigdy nie zrobiłam żadnej operacji. Nauczyłam się cenić niedoskonałość. Wiem jedno – moja twarz musi mieć zmarszczki, musi wyrażać emocje. W zawodzie aktora to narzędzie pracy” – podkreśliła.

Zamiast ingerować w swój wygląd, stawia na sprawdzone, proste zasady. Uważa, że odpowiednia ilość snu, nawodnienie organizmu i codzienna troska o siebie potrafią przynieść najlepsze efekty.

„Trzeba się wysypiać, pić dużo wody . Jeśli stosujemy te przykazania, natura nam służy” – podsumowała.