Agnieszka Fitkau-Perepeczko przez niemal dwie dekady czekała na moment, w którym ponownie zrobi się o niej głośno. Dziś 84-letnia aktorka znów przyciąga uwagę, a wszystko ma związek z jej powrotem do historii znanej widzom „M jak miłość”.
Od czasu zakończenia przygody z rolą Simony w serialu aktorka pozostawała obecna w polskim show-biznesie, choć nie znajdowała się już w jego centrum. Teraz sytuacja się zmieniła. Fitkau-Perepeczko ponownie znalazła się w zainteresowaniu mediów i najwyraźniej bardzo jej to odpowiada.

Minęło 19 lat od chwili, gdy scenarzystka i producentka „M jak miłość” Ilona Łepkowska zdecydowała o zakończeniu wątku Simony. Powodem miało być między innymi przekonanie, że aktorka zbyt mocno ingerowała w rozwój swojej postaci.
Sama Fitkau-Perepeczko od lat przedstawia tę historię zupełnie inaczej. Jest przekonana, że jej bohaterka zdobyła tak dużą sympatię widzów, że właśnie to doprowadziło do jej odejścia z produkcji.
„Tylko w naszym kraju charakter, który robi furorę w telewizyjnym serialu, zostaje wyrzucony. Stwierdzili, że Simona burzy całość, a ona po prostu wyszła przed szereg ze swoim charakterem, który jest tak mocny, że przysłania innych. Wyrzucili mnie za to, że tak bardzo się spodobałam publiczności” – mówiła.

Ilona Łepkowska miała natomiast inną ocenę sytuacji. W rozmowie z „Faktem” przekonywała, że rozbudowany wątek przerósł możliwości aktorskie Fitkau-Perepeczko. Twierdziła również, że aktorka chciała mieć większy wpływ na kierunek, w którym rozwijała się jej bohaterka.
„Jej wątek był za bardzo rozbudowany. Okazało się, że ponad możliwości aktorskie pani Agnieszki. Pani Agnieszka miała przekonanie, że może wpływać na swój wątek, że może wpływać na to, że będzie on rozbudowywany, sugerować rozwiązania. Dlatego z niej zrezygnowano”.
Przez kolejne lata Fitkau-Perepeczko nie porzuciła jednak nadziei, że Simona jeszcze kiedyś pojawi się w „M jak miłość”. W końcu dostała zaproszenie do udziału w specjalnym odcinku jubileuszowym. Dla aktorki był to wyraźny sygnał, że jej historia z serialem nie musi być jeszcze zakończona.

Po emisji jubileuszowego odcinka w lutym tego roku temat ponownie ucichł. Fitkau-Perepeczko musiała więc uzbroić się w cierpliwość.
Tym razem jednak czekanie przyniosło efekt. Producenci zdecydowali się wznowić wątek Simony, a aktorka nie kryje z tego powodu ogromnej radości. Co więcej, wraz z powrotem do serialu wróciło także zainteresowanie mediów jej osobą.
Fitkau-Perepeczko sama zwróciła uwagę na to, jak szybko zmieniła się sytuacja. W obszernym wpisie na Instagramie poinformowała, że przed jej domem pojawił się fotoreporter.
Aktorka z dużym dystansem opisała mężczyznę, którego – jak wynika z jej relacji – obserwowała przez okno.

„Przed oknem mam paparucha… krótkie spodenki, krótkie nóżki., czarny tiszert…Udaje że rozmawia przez telefon ale to słaby aktorzyna… Siedzi na schodkach domu. (…) Ja mam pozycję lepszą…bo widzę jego usiłowania udającego zdrożonego spacerowicza, który ma kamerę pod brodą, a komórkę przy uchu…Biedak! Może trzeba go zaprosić do mieszkania na kawę i przeprowadzić krótki wywiad… Zapytać czy materiał zadawalający…” – napisała.
Jej wpis pokazuje, że aktorka doskonale zdaje sobie sprawę z ponownego zainteresowania swoją osobą. Co więcej, wygląda na to, że zamierza podejść do całej sytuacji po swojemu.
Fitkau-Perepeczko nie pozostawiła też wątpliwości, że jest gotowa na medialne zamieszanie, ale chciałaby sama ustalać jego zasady.

„Na co tak naprawdę czeka jego redakcja,? Ile płacą za takie kiblowanie pod oknem? No i na jaki materiał liczy…,co właściwie chciałby zobaczyć ? A może czas na skandal…ale na moich warunkach…” – podsumowała.
Po 19 latach od zakończenia wątku Simony Agnieszka Fitkau-Perepeczko znów znalazła się w centrum uwagi. Tym razem najwyraźniej zamierza wykorzystać swoje pięć minut dokładnie tak, jak chce.