Violetta Arlak od dawna należy do grona gwiazd, które bardzo pilnują swojej prywatności. Aktorka nie ma potrzeby relacjonowania publicznie każdego szczegółu swojego życia i zdecydowanie nie zamierza zmieniać tego podejścia.
Gwiazda „Rancza” nie ukrywa, że trudno jej zrozumieć modę na opowiadanie o wszystkim, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami. Jej zdaniem widz może znać ją z ekranu czy teatralnej sceny, ale nie musi wiedzieć, z kim aktorka spędza czas po pracy.

„Przeraża mnie, że wszyscy wszystko o sobie mówią” – przyznawała. Z przymrużeniem oka dodawała również, że i tak nie brakuje osób, które przypisują jej historie, o których sama nigdy by nie pomyślała.
Violetta Arlak i Bartosz Żukowski byli kiedyś blisko
Choć Arlak konsekwentnie chroni swoją prywatność, jej związki przez lata wzbudzały zainteresowanie. W czasach, gdy pracowała w kieleckim Teatrze im. Stefana Żeromskiego, sporo mówiło się o jej wyjątkowej relacji z ówczesnym dyrektorem Piotrem Szczerskim. Aktorka nigdy jednak publicznie nie potwierdziła, że byli parą.

Po przeprowadzce do Warszawy jej nazwisko zaczęto łączyć z Bartoszem Żukowskim. Poznali się w 2000 roku na planie programu „Statek szalony”. Ich relacja nie należała do najłatwiejszych, ponieważ przez pewien czas mieszkali i pracowali w różnych miastach.
Aktor występował we Wrocławiu w „Świecie według Kiepskich”, natomiast Arlak była związana zawodowo z Kielcami. Mimo odległości znajdowali czas na spotkania, przede wszystkim w Warszawie.
W pewnym momencie pojawiły się nawet informacje o ich zaręczynach. Para nie komentowała jednak tych doniesień. Ostatecznie zamiast ślubu przyszedł koniec związku.
„Jeśli chodzi o mężczyzn, to oni przychodzą i odchodzą” – mówiła później aktorka.
Po rozstaniu długo czekała na kolejne uczucie

Po zakończeniu relacji z Żukowskim Arlak przez kilka lat pozostawała sama. Nie wyglądało jednak na to, by szczególnie jej to przeszkadzało. Aktorka przekonywała, że samotność może być dobrym czasem na własne życie i spokojne czekanie na właściwą osobę.
„Miłość jest najważniejsza w życiu. Na wielką, prawdziwą miłość warto czasem poczekać” – podkreślała w jednym z dawnych wywiadów.
Kolejny ważny związek pojawił się w jej życiu w 2012 roku. Wtedy Arlak pokazała się publicznie w Zakopanem u boku Jacka Bieleńskiego, poety, autora tekstów i kompozytora.
Nie chciała wówczas opowiadać o szczegółach relacji. Kiedy jednak została zapytana o ich związek, odpowiedziała krótko i zdecydowanie:

„Potwierdzam, że jestem zakochana. I to musi państwu wystarczyć”.
Relacja z Bieleńskim trwała niemal dziesięć lat. Aktorka również tym razem nie zdradzała publicznie powodów rozstania. Do dziś niechętnie wraca do tego etapu swojego życia.
Violetta Arlak dziś patrzy na miłość inaczej
Dziś 58-letnia aktorka ma do kwestii związków znacznie spokojniejsze podejście. Nie zamyka się na uczucia, ale też nie uważa, że obecność partnera jest warunkiem szczęścia.
Arlak nauczyła się przede wszystkim polegać na samej sobie. Jak przyznaje, zarówno życie u boku ukochanej osoby, jak i samotność mogą mieć swoje dobre strony.

„Gdy mam obok siebie partnera, jest świetnie. Gdy go brak, też dobrze. Nauczyłam się już, że najlepiej liczyć na siebie” – wyznała.
To podejście dobrze pasuje do jej konsekwentnej postawy wobec prywatności. Arlak nie potrzebuje wielkich deklaracji ani publicznego udowadniania, że jest szczęśliwa. Najwyraźniej po latach doświadczeń wie już, że najważniejsze rzeczy można zostawić wyłącznie dla siebie.