Paulina Holtz zdobyła się na szczere wyznanie. Tak naprawdę wyglądają relacje w show-biznesie

Paulina Holtz od niemal trzech dekad jest związana z serialem „Klan”, w którym wciela się w Agnieszkę Lubicz. Aktorka doskonale zna środowisko filmowe nie tylko dzięki własnej karierze, ale również rodzinie. Jej mama, Joanna Żółkowska, jest cenioną aktorką, a ojciec, Witold Holtz, od lat pracuje jako reżyser. Nic więc dziwnego, że o kulisach show-biznesu potrafi mówić z własnego doświadczenia.

Tym razem gwiazda postanowiła otwarcie opowiedzieć o relacjach między kobietami w branży. Choć często mówi się o rywalizacji i walce o role, popularność czy zainteresowanie mediów, jej doświadczenia są zupełnie inne.

Holtz przyznała, że od lat otacza się gronem kobiet, które zamiast ze sobą konkurować, wzajemnie się wspierają. Jak podkreśliła, wiele z nich to aktorki, a ich przyjaźń opiera się na zaufaniu i wzajemnej pomocy.

– Mam grono przyjaciółek i takich kobiet wspierających się wzajemnie, większa część jest aktorkami, mamy taką swoją grupę i to jest absolutnie niezwykłe, ale też wspaniałe, jak bardzo za sobą stoimy i jak bardzo się wspieramy, jednocześnie uprawiając ten zawód i wysyłając sobie wzajemnie castingi – wyznała.

Aktorka zaznaczyła również, że wierzy, iż podobnych relacji w środowisku jest znacznie więcej. Jej zdaniem nawet jeśli dwie osoby ubiegają się o tę samą rolę, nie musi to oznaczać końca przyjaźni.

– Jest to coś pięknego i mam nadzieję, jestem przekonana, patrząc na środowisko, że takich przyjaźni jest bardzo dużo i kobiety się bardzo przyjaźnią i wspierają, niezależnie od tego, że uprawiają ten sam zawód, co bywa czasami trudne. Czasami jedna dostanie rolę, do której startowały obie, ale myślę, że w ostatecznym rozrachunku przyjaźń to jest w ogóle najlepsze, co nas w życiu spotyka – powiedziała.

Paulina Holtz nie ukrywa jednak, że zazdrość jest zjawiskiem obecnym nie tylko w świecie gwiazd. Jej zdaniem podobne emocje pojawiają się w każdej branży i dotyczą wielu codziennych sytuacji.

– Myślę, że taka zazdrość może pojawić się wszędzie, niezależnie od zawodu, bo ktoś ma więcej pieniędzy, bo ktoś ma lepszą pracę, bo ktoś wyjechał na wakacje itd. Niezależnie od wszystkiego będziemy zazdrościć zawsze każdemu – przyznała.

Jednocześnie podkreśliła, że sama zazdrość nie musi oznaczać niczego złego. Wszystko zależy od tego, jakie emocje jej towarzyszą i jak zachowujemy się wobec drugiej osoby.

– Jeśli ten element będzie taki pozytywny, że komuś zazdrościmy, mówimy: „Zazdroszczę ci, że jesteś tu, albo grasz w tym, albo robisz to”, ale za tym nie idzie żadna ani frustracja, ani złość, ani nic takiego, tylko po prostu emocje, na które sobie pozwalamy, a potem o nich zapominamy i po prostu dalej idziemy wspierać tę osobę w jej działaniu, no to po prostu to jest właśnie przyjaźń – podsumowała.