Wokół nowej odsłony „Nigdy w życiu!” wciąż nie brakuje emocji. Produkcja od początku wzbudza spore zainteresowanie, ale jednocześnie pojawiają się kolejne głosy krytyki dotyczące obsady. Tym razem dyskusja przeniosła się także na media społecznościowe Sylwii Bomby. Celebrytka postanowiła odpowiedzieć na zarzut dotyczący udziału jej siedmioletniej córki w filmie.
Najwięcej emocji w ostatnim czasie wywołała decyzja dotycząca obsady nowej produkcji. Widzowie pamiętają Joannę Jabłczyńską, która przed laty wcielała się w córkę głównej bohaterki. Tym razem aktorki zabraknie na ekranie, a wokół tej decyzji narosło sporo kontrowersji.

W całym zamieszaniu znalazła się również Sylwia Bomba. Celebrytka regularnie pokazuje w internecie swoją siedmioletnią córkę Tosię. Dziewczynka pojawiała się już z mamą w reklamach, a jej aktorskie umiejętności niejednokrotnie zwracały uwagę obserwatorów.
Nic dziwnego, że Bomba podzieliła się z fanami informacją o jej nowym zawodowym wyzwaniu. Tosia otrzymała rolę w „Właśnie że tak! Nigdy w życiu! 20 lat później”, gdzie wcieli się w Wandę, córkę filmowej Tosi. Dorosłą wersję tej postaci gra tym razem Agnieszka Żulewska.
Jak wyjaśniła celebrytka, udział jej córki nie był efektem znajomości czy przypadkowej decyzji twórców. Dziewczynka miała przejść casting i właśnie podczas niego zdobyć rolę.

„Chciałam wam powiedzieć, że Tosia zagra w filmie, bo wygrała casting. Dostaliśmy informację, że są poszukiwane dziewczynki w wieku od sześciu do ośmiu lat, poszłyśmy na ten casting i Tosia go wygrała” – tłumaczyła Bomba.
Nie wszyscy obserwatorzy przyjęli jednak tę wersję bez zastrzeżeń. Jedna z internautek nawiązała do wcześniejszych informacji dotyczących innego dziecka, które również miało ubiegać się o rolę. W komentarzu zasugerowała, że dziewczynka miała mieć ustalone terminy zdjęć, a następnie zostać zastąpiona córką Bomby.
„A Sylwia Bomba wie, że inne dziecko miało terminy zdjęć i je wyrzucili na rzecz jej córki? Cały ten film jest jakąś porażką produkcyjną. Spalili się już na samym początku…” – napisała obserwatorka.

Bomba nie pozostawiła tego bez odpowiedzi. Celebrytka stanowczo zaprzeczyła przedstawionej wersji wydarzeń i zakończyła dyskusję jednym zdaniem:
„To nieprawda i mam dowody” – odpowiedziała.
Na tym jednak nie poprzestała. W mediach społecznościowych zwróciła się również bezpośrednio do osób, które będą oceniać jej córkę po premierze filmu. Poprosiła, aby widzowie nie patrzyli na siedmiolatkę przez pryzmat nazwiska jej mamy ani internetowych dyskusji.

„Mam do was ogromną prośbę, żebyście [graną przez moją córkę – przyp. red.] Wandę przyjęli ciepło i abyście spojrzeli na nią z łaskawością, z jaką patrzycie na swoje dzieci. Spójrzcie na nią przez pryzmat talentu i tego, jak zagrała, a nie przez pryzmat nazwiska i różnych plotek” – zaapelowała.
Tym samym Bomba jasno dała do zrozumienia, że chce, aby jej córka została oceniona przede wszystkim za swoją pracę na planie, a nie przez pryzmat całego zamieszania, które narosło wokół nowej produkcji.