Ewa Kasprzyk odpowiedziała krytykom. Jej słowa o pracy artystów nie pozostawiają złudzeń

Ewa Kasprzyk od dziewięciu lat formalnie jest emerytką, ale o spokojnym życiu nie ma mowy. Aktorka przyznaje, że zawodowych obowiązków ma dziś tyle, że trudno znaleźć chwilę na odpoczynek. W najnowszej rozmowie postanowiła odnieść się także do opinii, że artyści są „nierobami”.

Choć przez pewien czas zasiadała w jury „Tańca z gwiazdami”, dziś skupia się na innych projektach. Sama nie ukrywa, że liczba zawodowych zobowiązań sprawiła, iż musiała zrezygnować z części aktywności.

Kasprzyk od lat udowadnia, że nie boi się nowych wyzwań. Po pięćdziesiątce rozpoczęła treningi tajskiego boksu, wyjeżdżała na obozy do Tajlandii, a mając 53 lata spełniła kolejne marzenie i skoczyła ze spadochronem.

W pewnym momencie planowała nawet przeprowadzkę do Afryki razem ze swoim partnerem. Para wiązała przyszłość z okolicami Parku Krugera i myślała o ślubie, jednak ostatecznie ich drogi się rozeszły, a aktorka wróciła do Polski.

Dziś, mimo osiągnięcia wieku emerytalnego, nadal intensywnie pracuje. Jak wyznała, moment przejścia na emeryturę był dla niej symboliczny, ponieważ właśnie wtedy zrezygnowała z etatu w teatrze i postanowiła sprawdzić, jak poradzi sobie bez zawodowego zabezpieczenia.

– Nie mentalnie, ale ustawowo jestem już na emeryturze. W wieku emerytalnym zwolniłam się z etatu, żeby zobaczyć, jak dalej moje życie się potoczy bez tej asekuracji – wyjaśniła.

Najwięcej emocji wzbudziły jednak jej słowa o codzienności aktorów. Kasprzyk szczegółowo opisała, jak wygląda dzień pracy na planie zdjęciowym.

– I teraz ja się zastanawiam, czy ja jestem nierobem, jak wstaję o piątej rano, jadę na plan, spędzam dwie godziny w charakteryzacji, a później pracuję do północy. Czasem w upale, czasem w deszczu, w trudnych warunkach, a nawet wykonuję sceny kaskaderskie. Ostatnio pływałam na kole ciągniętym za motorówką. To kto tu jest pracusiem? – powiedziała.

Aktorka zaznaczyła, że plan filmowy to tylko część jej obowiązków. Równie wymagająca jest praca w teatrze, gdzie zdarza się grać nawet dwa spektakle jednego dnia.

Jak podkreśla, efekty tej pracy trafiają później do widzów, którzy oczekują emocji, wzruszeń i rozrywki. Dlatego trudno zgodzić się jej z opiniami, że zawód artysty nie wymaga wysiłku.

– Ludzie wracają do domu, siadają przed telewizorem, a ja daję im emocje i rozrywkę. Granie dwóch spektakli dziennie to naprawdę ogromna praca – podsumowała.