Już za chwilę Beata Tadla skończy 51 lat, ale trudno szukać u niej atmosfery wielkiego odliczania czy przygotowań do hucznego świętowania. Dla prezenterki kolejna liczba nie oznacza przełomu ani momentu rozliczeń. Wręcz przeciwnie — dziś patrzy na życie z większym spokojem niż kiedykolwiek wcześniej.
Zawodowo od lat utrzymuje mocną pozycję i nie zwalnia tempa. Karierę budowała konsekwentnie od czasów studenckich, a dziś widzowie regularnie oglądają ją w „Pytaniu na śniadanie”, gdzie tworzy ekranowy duet z Robertem El Gendym.

Równie stabilnie wygląda jej życie prywatne. Beata od kilku lat jest szczęśliwą mężatką. W 2021 roku po raz trzeci powiedziała „tak”, tym razem Michałowi Cebuli. Ich historia zaczęła się nietypowo — poznali się przez biuro matrymonialne, a decyzja o zaręczynach zapadła już po kilku tygodniach znajomości. Wcześniej została też mamą Jana, który dziś ma 25 lat.
Mimo zbliżających się urodzin nie zamierza robić wokół tej daty wielkiego wydarzenia. Sama przyznaje, że często nawet nie pamięta o własnym święcie i nie przywiązuje do niego większego znaczenia.

Jak mówi, nie traktuje wieku jako punktu odniesienia ani powodu do niepokoju. Podkreśla, że jest dumna z miejsca, w którym znajduje się dziś. Przyznała też z uśmiechem, że gdy wraca do swoich dawnych zdjęć z okresu trzydziestki, ma wrażenie, że wtedy wyglądała dojrzalej niż obecnie.
Nie przekonuje jej też modne przekonanie, że pięćdziesiątka to nowa trzydziestka. Dla niej każde dziesięciolecie było zupełnie inne i nie ma potrzeby udawać, że czas się zatrzymał.
Najważniejsze jest jednak coś innego. Tadla otwarcie powiedziała, że właśnie teraz czuje największą zgodę ze sobą. Przyznała, że wcześniej częściej towarzyszył jej chaos, napięcie i potrzeba udowadniania racji. Dziś mówi o harmonii, większym spokoju i poczuciu, że nie musi już wszystkiego kontrolować.

Nie ukrywa też, że nadal patrzy w przyszłość z ciekawością. Podkreśla, że po pięćdziesiątce zaczęła nowe zawodowe projekty i sama nie spodziewała się, że wejdzie w obszary, o których wcześniej nawet nie myślała.
Zamiast więc świętować kolejną cyfrę, wybiera coś zupełnie innego — zainteresowanie tym, co jeszcze przed nią.