Od miesięcy wokół Małgorzaty Tomaszewskiej krążyło jedno pytanie — czy po przejściu do TVN czeka ją większa rola i regularna obecność na ekranie. Widzowie długo obserwowali jej kolejne ruchy i zastanawiali się, czy stacja ma wobec niej konkretne plany. Teraz prezenterka sama postanowiła odnieść się do tych spekulacji.
Po zakończeniu współpracy z TVP Tomaszewska na pewien czas odsunęła się od zawodowych obowiązków i skupiła na życiu rodzinnym. Jednocześnie nie ukrywała, że nie zamierza rezygnować z telewizji i wcześniej czy później wróci do pracy przed kamerą.

Powrót faktycznie nastąpił — tyle że nie w sposób, którego spodziewała się część odbiorców.
Kiedy pojawiła się informacja o jej współpracy z TVN, wiele osób zakładało, że szybko stanie się jedną z głównych twarzy porannego pasma. Rzeczywistość okazała się jednak bardziej spokojna. Prezenterka pojawiała się głównie w materiałach reporterskich, a prowadzenie programu przypadło jej jedynie okazjonalnie.
To uruchomiło kolejną falę pytań o przyszłość.

Tym razem Tomaszewska zdecydowała się odpowiedzieć otwarcie i nie stworzyła wielkich deklaracji.
„Nie wiem. Niedawno się nad tym zastanawiałam. Oczywiście, że z TVN jestem lojalna i związana. To jest jedna z moich dróg zawodowych, bo mam zarówno te drogi medialne i biznesowe, które prowadzę. Właściwie nigdy o nich nie mówię, bo nie mam takiej potrzeby, ale też równolegle prowadzę różne projekty, więc to, co się wydarzy na tej jednej z dróg, to oczywiście jest ważne i się zastanawiam nad tym” — powiedziała.
Z jej słów wynika jasno, że telewizja pozostaje ważną częścią zawodowego życia, ale nie jedyną.
I właśnie tutaj pojawił się kolejny zwrot.

Prezenterka zdradziła, że równolegle rozwija projekt, o którym na razie nie chce mówić zbyt wiele. Podkreśliła jednak, że coś nowego już się dzieje i niedługo będzie mogła podzielić się szczegółami.
„Pracujemy nad pewnym projektem, który niebawem będziemy mogli ogłosić. Nie jest to też tak, że 100 procent czasu w mojej głowie skupiam się, co będzie dalej. Zauważyłam też, że robienie jakiegokolwiek planu w ogóle nie ma sensu, bo to się wywraca wszystko do góry nogami. Jakieś ekscytujące rzeczy są na radarze — niebawem będę mogła powiedzieć” — wyjaśniła.
Wygląda więc na to, że zamiast stawiać wszystko na jedną kartę, Tomaszewska buduje kilka równoległych ścieżek i spokojnie czeka na to, która otworzy się najmocniej.