Katarzyna Pakosińska od lat kojarzona jest z energią, humorem i dużym dystansem do siebie. Dziś chętnie pokazuje życie u boku swojego męża, gruzińskiego księcia Irakliego Basilaszwiliego i nie ukrywa, że właśnie przy nim odnalazła spokój. Niewielu jednak pamięta, że wcześniej miała już za sobą jedno małżeństwo i bardzo ważną życiową lekcję.
Jej pierwszym mężem był artysta plastyk Tomasz Wiaderny. Zanim zostali parą, przez długi czas łączyła ich przyjaźń. Z czasem zdecydowali się stworzyć rodzinę i doczekali się córki. Z zewnątrz wszystko wyglądało stabilnie, ale rzeczywistość okazała się bardziej skomplikowana.

Po latach Pakosińska przyznała otwarcie, że decyzja o ślubie nie była do końca zgodna z tym, co naprawdę czuła. Wspominała, że ogromne znaczenie miały oczekiwania otoczenia i rodzinne przekonanie, że najwyższy czas na ułożenie sobie życia.
Jak opowiadała, dorastała w domu, gdzie tradycja miała duże znaczenie. Dodatkowo jej młodsza siostra wcześniej stworzyła szczęśliwą rodzinę, co sprawiło, że pytania o jej własne plany pojawiały się coraz częściej. Sama nie była jednak przekonana, czy jest gotowa na taki krok.

Po czasie przyznała, że już w dniu ślubu pojawiły się w niej wątpliwości. Wspominała moment drogi do ołtarza jako chwilę, w której intuicja podpowiadała jej coś zupełnie innego niż podjęta decyzja. Zapamiętała też symboliczny moment po ceremonii — kiedy do ich rąk trafiły dwa białe gołębie i jeden z nich nie chciał odlecieć.
Mimo prób budowania wspólnego życia relacja nie przetrwała. W 2008 roku zdecydowała się zakończyć małżeństwo. Jak później podkreślała, nie była to łatwa decyzja i nie wszyscy ją zaakceptowali, ale uznała, że musi postąpić zgodnie ze sobą.

Dziś patrzy na tamten etap z zupełnie innej perspektywy. Nie ukrywa, że potrzebowała czasu, doświadczeń i odwagi, żeby dojść do miejsca, w którym jest teraz. A obecny związek pokazuje publicznie jako relację opartą na czułości, zaufaniu i świadomym wyborze.