Wanda Kwietniewska od dekad pozostaje jedną z najbardziej charakterystycznych postaci polskiej sceny muzycznej. Choć jej kariera zaczęła się jeszcze pod koniec lat 70., artystka nie zamyka się na nowe trendy i wciąż śledzi to, co dzieje się w świecie muzyki. Podczas tegorocznego Polsat Hit Festiwal w Sopocie nie tylko pojawiła się na scenie, ale też uważnie obserwowała młodszych wykonawców.
W rozmowie po koncercie przyznała, że współczesnym artystom pod wieloma względami jest dziś łatwiej niż kiedyś. Wspominała początki swojej drogi muzycznej i podkreślała, jak ogromnie zmieniły się warunki pracy na scenie.

— Dziś mamy słuchawki, wszystko słychać idealnie. Kiedyś wyglądało to zupełnie inaczej. Teraz granie daje zdecydowanie większy komfort i przyjemność — mówiła.
Mimo że technologia poszła mocno do przodu, wokalistka uważa, że sam talent to za mało, by osiągnąć sukces. Według niej prawdziwa siła artysty zaczyna się dopiero wtedy, gdy poza warsztatem pojawia się osobowość, emocje i charakter.
— Samo świetne śpiewanie czy granie niczego jeszcze nie gwarantuje. To dopiero początek. Liczy się to, co człowiek potrafi przekazać publiczności. Potrzebna jest charyzma, szczerość i trochę szczęścia — tłumaczyła.

Podczas koncertu „Gdzie się podziały tamte prywatki” Wanda Kwietniewska wykonała razem z zespołem swoje kultowe przeboje „Nie będę Julią” oraz „Hi-Fi”. Publiczność przyjęła ją bardzo entuzjastycznie, a sama artystka przyznała później, że przez cały festiwal starała się być na bieżąco z występami młodszych kolegów po fachu.
Nie ukrywa jednak, że współczesna scena muzyczna momentami ją zaskakuje. Z dystansem mówiła o nowych wykonawcach i przyznała, że czasem trudno jej połapać się w nazwiskach czy pseudonimach.
— Znam większość tych piosenek z radia, ale czasami mam problem, kto jest kim. Wszyscy są bardzo wyraziści i oryginalni, choć przyznam, że brakuje mi czasem mocniejszych męskich głosów — stwierdziła z uśmiechem.

Mimo tego ma swojego wyraźnego faworyta wśród młodego pokolenia. Szczególnie ceni Wiktor Dyduła, którego talent zrobił na niej ogromne wrażenie.
Jak zdradziła, ich sympatia ma też bardzo osobisty wymiar. Oboje pochodzą z tej samej kaszubskiej miejscowości, co dodatkowo zwróciło jej uwagę na młodego artystę.
— Wiktor naprawdę świetnie śpiewa. Już wcześniej zwróciłam na niego uwagę, ale kiedy dowiedziałam się, że pochodzimy z tej samej wsi, zrobiło mi się jeszcze milej — przyznała.