Justyna Pochanke zniknęła w szczycie kariery. Dopiero po latach wyjawiła, co naprawdę ją do tego skłoniło

Przez blisko dwadzieścia lat była jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy polskiej telewizji. Justyna Pochanke każdego dnia pojawiała się na ekranach milionów widzów, dlatego jej nagłe odejście z TVN wywołało ogromne zaskoczenie. Dopiero z czasem zdecydowała się opowiedzieć, dlaczego postanowiła zakończyć karierę przed kamerą.

Swoją przygodę z mediami rozpoczęła bardzo wcześnie. Pierwsze doświadczenia zdobywała w programie „5-10-15”, a po ukończeniu studiów trafiła do Radia ZET. Kolejnym krokiem była telewizja, gdzie szybko zbudowała silną pozycję.

Dołączenie do TVN okazało się przełomem. Na początku lat dwutysięcznych została jedną z prezenterek „Faktów”, a wkrótce powierzono jej prowadzenie głównego wydania serwisu informacyjnego. Przez lata należała do grona najbardziej cenionych dziennikarek w kraju i stała się jedną z twarzy stacji.

Tym większe było zdziwienie, gdy w momencie zawodowych sukcesów niespodziewanie zrezygnowała z pracy i zniknęła z telewizji. Widzowie długo zastanawiali się, co stało za tak zaskakującą decyzją.

Po pewnym czasie Justyna Pochanke otwarcie przyznała, że wieloletnia praca na najwyższych obrotach odcisnęła ogromne piętno na jej zdrowiu i codziennym życiu.

„Przyszedł moment, że siadłam w sobotę na łóżku i nie byłam w stanie nic zrobić, nie mogłam ruszyć ręką ani nogą. Byłam bezbrzeżnie zmęczona i wyeksploatowana” — wyznała.

Jak podkreślała, nieustanne tempo pracy i zawodowa presja odbiły się nie tylko na jej samopoczuciu, ale także na relacjach z najbliższymi. Powrót do równowagi wymagał czasu i całkowitego przewartościowania dotychczasowego życia.

Choć odzyskała zdrowie i siły, nie zdecydowała się na powrót do telewizji. Wybrała spokojniejsze życie z dala od kamer, medialnego zgiełku i branżowych wydarzeń.

Kilka lat temu zabrała jednak głos, by odnieść się do plotek, które pojawiały się na jej temat.

„Czytałam, że wybudowaliśmy dom w Marbelli i czuję się tam osamotniona i smutna. A także, że piszę książki – autobiografię i dla dzieci. (…) Nie piszę, tylko czytam. Domu w Marbelli nie mam, choć mam swoje miejsce w Hiszpanii. Ale od dwóch lat nie wyjeżdżam, nie miałam i nie mam planów emigracyjnych” — powiedziała.

Dziś Justyna Pochanke konsekwentnie chroni swoją prywatność i rzadko pojawia się publicznie. Mimo to wciąż pozostaje jedną z najbardziej zapamiętanych postaci polskiego dziennikarstwa.