Monika Pikuła walczy z agresywnym rakiem. Poruszające słowa usłyszała od syna

Monika Pikuła przechodzi przez wyjątkowo trudny okres. Diagnozę raka piersi usłyszała w dniu swoich 46. urodzin, a jej życie od tamtej chwili podporządkowane jest leczeniu. Aktorka nie rezygnuje z pracy i stara się zachować codzienny rytm, ale nie udaje, że zawsze jest silna. W szczerej rozmowie w „Dzień dobry TVN” opowiedziała o strachu, kolejnych etapach terapii i reakcji swoich synów, która szczególnie ją wzruszyła.
Diagnoza raka piersi w dniu 46. urodzin

Na początku października Monika Pikuła poinformowała publicznie, że choruje na raka piersi. W wywiadzie dla „Dzień dobry TVN” wróciła do chwili, w której poznała diagnozę. Zamiast radości z urodzin pojawiła się wiadomość, która całkowicie zmieniła jej życie.

Aktorka dowiedziała się, że ma potrójnie ujemnego, agresywnego nowotwora, który szybko się rozwija. Początkowo trudno było jej zaakceptować wyniki badań. Podobnie jak wiele osób, nie przypuszczała, że taka choroba może dotknąć właśnie ją.

Pierwsze dni po diagnozie upłynęły pod znakiem niedowierzania i szukania odpowiedzi. Nie było jednak wiele czasu na oswojenie się z sytuacją. Konieczne stało się szybkie podjęcie kolejnych decyzji dotyczących leczenia.

Już kilka dni później Pikuła spotkała się z chirurgiem onkologicznym. Krótka konsultacja uświadomiła jej, że rozpoczyna się nowy, trudny rozdział, w którym kalendarz będzie wyznaczany przede wszystkim przez szpitalne wizyty i terapię.


Aktorka połączyła chemioterapię z pracą
Mimo poważnej diagnozy Monika Pikuła starała się pozostać aktywna zawodowo. Jak przyznała w telewizji, chemioterapia okazała się dla niej nieco łatwiejsza do zniesienia, niż początkowo zakładała. Pojawiały się mdłości i gorsze dni, ale nie wszystkie obawy związane z leczeniem się sprawdziły.

Nie oznaczało to jednak, że choroba nie wymagała od niej zmian w codziennym życiu. Aktorka musiała tak organizować obowiązki, by pogodzić terapię z pracą w teatrze. Pomocne okazało się ustalenie terminów chemioterapii na poniedziałki, które w jej zawodowym grafiku są zazwyczaj dniami wolnymi.

Pikuła otwarcie opowiedziała, jak wyglądało planowanie kolejnych wizyt i dostosowywanie kalendarza do leczenia. Dzięki temu mogła zachować część dotychczasowych aktywności, choć jej codzienność stała się znacznie bardziej wymagająca.


Przed Moniką Pikułą operacja i radioterapia
Aktorkę czekają kolejne etapy terapii. Plan leczenia zakłada operację oszczędzającą pierś, a następnie radioterapię. Pikuła ma nadzieję, że cały proces zakończy się pomyślnie i pozwoli jej na dobre pożegnać się z chorobą.

Podczas rozmowy zwróciła również uwagę na znaczenie wczesnego wykrycia nowotworu. Jak podkreśliła, rak piersi nie zawsze oznacza konieczność usunięcia całej piersi. W jej przypadku lekarze zaplanowali operację oszczędzającą.

Przed aktorką wciąż pozostaje wiele niewiadomych, ale nie traci nadziei na całkowite wyleczenie. Ma świadomość, że kolejne miesiące będą wymagały od niej cierpliwości i siły, a jednocześnie nie ukrywa, że nie zawsze będzie w stanie radzić sobie ze wszystkim bez trudniejszych emocji.

Monika Pikuła powiedziała synom prawdę. Ich reakcja ją poruszyła
Szczególnie osobistą częścią wywiadu była opowieść o dwóch synach aktorki, którzy mają 18 i 14 lat. Monika Pikuła zdecydowała, że nie będzie ukrywać przed nimi swojej choroby. Chciała, aby wiedzieli, co się dzieje, na czym polega leczenie i z jakimi zmianami rodzina może się mierzyć w najbliższym czasie.

Kiedy przekazała im wiadomość, obaj chłopcy zamilkli i na chwilę wycofali się do swoich pokoi. Potrzebowali czasu, by zrozumieć to, co właśnie usłyszeli. Później jednak zaczęli wspólnie rozmawiać o tym, co czują i jak mogą się wzajemnie wspierać.

Aktorka nie próbuje już udawać przed najbliższymi, że zawsze daje sobie radę. Przyznaje, że zdarzają się chwile, kiedy źle się czuje, jest zmęczona i ma dość całej sytuacji. Właśnie wtedy usłyszała od jednego z synów słowa, które szczególnie zapadły jej w pamięć.

Chłopiec powiedział mamie, że mimo wszystko jest bardzo dzielna. Dla Pikuły takie wsparcie okazało się niezwykle ważne. Pokazało jej, że nie musi przez cały czas ukrywać słabości, a szczerość pozwala całej rodzinie wspólnie przechodzić przez ten trudny okres.

Historia Moniki Pikuły przypomina, że walka z chorobą nie polega na nieustannym zachowywaniu siły i spokoju. Można mieć nadzieję na wyzdrowienie, a jednocześnie odczuwać strach, zmęczenie czy bezradność. Aktorka nie ukrywa już swoich emocji, a słowa syna stały się dla niej wyjątkowym źródłem otuchy.