Anita Werner podzieliła się refleksją, która najwyraźniej nie wzięła się znikąd. Dziennikarka TVN opublikowała w mediach społecznościowych zdjęcia z miejskiego spaceru, ale to nie jej stylizacja przyciągnęła największą uwagę. Znacznie mocniej wybrzmiały słowa o przyjaźni, rozczarowaniach i relacjach, w których jedna osoba daje z siebie znacznie więcej niż druga. Internauci szybko zaczęli dzielić się własnymi doświadczeniami.
Anita Werner od lat jest związana z TVN. Niewiele wskazuje na zmiany
Anita Werner od dawna należy do najbardziej rozpoznawalnych dziennikarek w Polsce. Choć początkowo rozważała rozwój w muzyce lub aktorstwie, ostatecznie jej zawodowa droga potoczyła się inaczej. W 2001 roku rozpoczęła pracę w TVN24 i od tamtej pory pozostaje związana ze stacją.

Pod koniec sierpnia prezenterki zabrakło na prezentacji jesiennej ramówki, co mogło zwrócić uwagę widzów. Powód jej nieobecności był jednak prozaiczny — dziennikarka korzystała z urlopu. Na początku września ponownie pojawiła się w studiu, wracając do swoich zawodowych obowiązków.
Tym razem uwagę fanów przyciągnęła jednak nie praca, lecz osobista refleksja, którą zamieściła w internecie podczas minionego weekendu.
Jedno wyznanie o przyjaźni wystarczyło, by rozpętała się dyskusja
Werner pokazała kilka fotografii wykonanych na ulicach miasta. Na zdjęciach wystąpiła w swobodnym zestawie złożonym z szarego golfa, jeansów, brązowej kurtki i sportowych butów. Uśmiechnięta dziennikarka podzieliła się przy okazji myślą, która miała znacznie poważniejszy wydźwięk niż sama publikacja.

„Życie mnie nauczyło, że przyjaciół najlepiej poznaje się w momentach trudnych, przełomowych” — przypomniała słowa ze swojego wywiadu dla magazynu „Twój Styl”.
Na tym jednak nie poprzestała. Zwróciła uwagę na to, jak wiele potrafi powiedzieć o relacji zwykły gest, a czasem nawet jego brak. Wspomniała o przeczytanej niedawno myśli, zgodnie z którą osoby niedoceniające czyjejś obecności powinny czasem doświadczyć również nieobecności.
Następnie odniosła się do własnych przeżyć.
„Przekonałam się kilka razy, jak to jest dawać dużo z siebie w przyjaźni i nie dostawać wiele w zamian” — napisała.
Dodała również, że czasem warto sprawdzić, co się wydarzy, gdy przestanie się być osobą, która zawsze pierwsza dzwoni z życzeniami. To właśnie ta uwaga szczególnie mocno wybrzmiała w jej wpisie.
Czy ktoś ją zawiódł? Dziennikarka nie wskazała konkretnych osób

Werner nie ujawniła, do kogo dokładnie skierowała swoją refleksję. Nie wymieniła żadnych nazwisk ani nie opisała konkretnej sytuacji, dlatego nie wiadomo, jakie wydarzenia skłoniły ją do takiego przemyślenia.
Jej słowa pokazują jednak, że z czasem zaczęła inaczej patrzeć na wzajemność w relacjach. Sama obecność drugiej osoby nie musi jeszcze oznaczać prawdziwej przyjaźni, szczególnie jeśli kontakt i troska pozostają wyłącznie po jednej stronie.
W życiu prywatnym dziennikarka może liczyć na swojego partnera, Michała Kołodziejczyka, z którym jest związana od ośmiu lat. Jej publikacja nie była jednak poświęcona ich relacji, lecz szerszemu spojrzeniu na przyjaźń i ludzi, których uznajemy za bliskich.
Internauci natychmiast podzielili się własnymi historiami

Pod wpisem szybko pojawiły się komentarze osób, które doskonale rozumieją przesłanie dziennikarki. Wielu internautów przyznało, że również doświadczyło sytuacji, w których to oni musieli nieustannie podtrzymywać znajomość.
Jedna z komentujących opisała, jak przez lata to ona inicjowała rozmowy, proponowała spotkania i dostosowywała się do wolnego czasu drugiej osoby. Próby wyjaśnienia sytuacji nie przyniosły rezultatu, dlatego ostatecznie postanowiła odpuścić. Jak przyznała, poczuła się dzięki temu lepiej.
Inna osoba zwróciła uwagę na szczególny ból związany z utratą zaufania do ludzi, których wcześniej uważało się za przyjaciół.

Nie zabrakło też komentarzy osób, które same postanowiły sprawdzić, co się stanie, gdy przestaną jako pierwsze zabiegać o kontakt. Według jednej z nich odpowiedź przyszła bardzo szybko, a rzeczywistość zweryfikowała dotychczasowe przekonania o znajomości.
Kolejna internautka przyznała, że podobne doświadczenia pozwoliły jej dostrzec, kto naprawdę jest blisko niej, zarówno wśród przyjaciół, jak i członków rodziny. Inni krótko podsumowywali wpis słowami: „W punkt”.
Refleksja Anity Werner trafiła więc na podatny grunt. Choć dziennikarka nie zdradziła szczegółów własnych doświadczeń, jej słowa uruchomiły dyskusję o relacjach, w których zaangażowanie nie zawsze działa w obie strony.