Sebastian Karpiel-Bułecka odsłonił kulisy małżeństwa z Krupińską. „Moja żona się na wszystkim zna”

Paulina Krupińska i Sebastian Karpiel-Bułecka od lat tworzą małżeństwo, o którym niewiele wiadomo od kuchni. Oboje bardzo pilnują prywatności i zdecydowanie częściej można ich zobaczyć osobno niż razem. Tym razem jednak muzyk zrobił wyjątek. W rozmowie opowiedział o codziennym życiu z żoną i zdradził, jak często korzysta z jej rad.

Para związała się w 2014 roku, a zanim stanęła na ślubnym kobiercu, doczekała się już dwójki dzieci. Przez lata konsekwentnie trzymali życie rodzinne z dala od zainteresowania mediów. Jeśli już wypowiadają się o sobie publicznie, zwykle nie brakuje w ich słowach wzajemnego szacunku i sympatii.

Sebastian Karpiel-Bułecka niedawno pojawił się w podcaście Grzegorza Krychowiaka. W trakcie rozmowy opowiedział nie tylko o swojej pracy, ale również o tym, jak funkcjonuje poza sceną. Przyznał, że zdecydowanie bliżej mu do introwertycznego stylu życia i nie zawsze czuje się swobodnie w medialnym świecie.

To między innymi dlatego nie jest fanem branżowych imprez czy pozowania na ściankach. W tej przestrzeni jego żona czuje się natomiast znacznie pewniej. Paulina Krupińska od lat pracuje jako prezenterka, doskonale zna telewizyjne realia i, jak wynika ze słów męża, chętnie dzieli się z nim swoim doświadczeniem.

Muzyk opowiedział o tym z dużym dystansem. Nie ukrywał, że wskazówek od żony słyszy naprawdę sporo.

„Paulina to cały czas mi daje rady. Moja żona się na wszystkim zna, wszystko robi najlepiej. Ja się pod tym podpisuję” – powiedział z rozbawieniem.

Za żartobliwym tonem kryje się jednak sporo uznania. Karpiel-Bułecka przyznał, że rady żony dotyczą również jego zawodowej aktywności i występów przed kamerą. Nie zawsze stosuje się do nich od razu, ale doskonale wie, że Krupińska ma w tej kwestii duże doświadczenie.

„Rad dostaję mnóstwo. Czasem z nich korzystam. Czasem o nich zapominam. Paulina dobrze się porusza w tym świecie mediów. Jest świetną prowadzącą. Lubi ludzi, lubi z nimi rozmawiać, robi to dobrze. Często te jej uwagi są absolutnie cenne” – przyznał.

Okazuje się, że żona zwraca mu uwagę nawet na drobne zachowania podczas telewizyjnych występów. Według Sebastiana chciałaby, żeby przed kamerą był bardziej otwarty, częściej się uśmiechał i pamiętał o kontakcie z widzami.

„Ona by chciała, żebym ja na scenie cały czas grał, uśmiechał się, patrzył do kamery. Żebym był radosny” – zdradził artysta.

Sam doskonale zdaje sobie sprawę z różnicy między koncertem a występem transmitowanym w telewizji. Na scenie przed publicznością może całkowicie zanurzyć się w muzyce i własnym świecie. Kamera wymaga jednak zupełnie innego podejścia.

Karpiel-Bułecka przyznał, że z czasem zaczął dostrzegać sens w uwagach żony. Wie, że podczas telewizyjnego występu emocje trzeba przekazać nie tylko osobom znajdującym się bezpośrednio przed sceną.

„Ona ma rację z tym, że ja grając czasem się zamykam w swoim świecie. Może to jest fajne na jakimś koncercie biletowanym, ale jak już grasz w telewizji, to dobrze jest popatrzeć do kamery, uśmiechnąć się, bo musisz pamiętać, że oprócz tych ludzi, którzy są blisko ciebie na sali są też ludzie przed telewizorami, którzy te emocje odbierają w zupełnie inny sposób” – podsumował.