Marta Żmuda Trzebiatowska odsłoniła kulisy aktorstwa. Tego przez lata nie mówiła wprost

Marta Żmuda Trzebiatowska spojrzała na swoją karierę z perspektywy ponad dwóch dekad i zdobyła się na wyjątkowo osobiste wyznanie. Aktorka opowiedziała o stronie zawodu, której widzowie zazwyczaj nie dostrzegają. Za światłami reflektorów, kamerami i kolejnymi rolami kryją się bowiem również emocje, z którymi trzeba sobie radzić nawet wtedy, gdy prywatnie wszystko przestaje układać się po myśli.

Żmuda Trzebiatowska przyznała, że kiedy ponad 20 lat temu wybierała aktorską drogę, nie była świadoma, jak wiele będzie ona od niej wymagać. Marzenia o scenie i pracy przed kamerą szybko zostały skonfrontowane z rzeczywistością zawodu, w którym trudno pozostać niewidocznym.

„To czego nie widać… Ponad 20 lat temu, zupełnie bez świadomości, wiedziona wyobrażeniem i marzeniami, wybrałam zawód, w którym musisz być widoczny… Stajesz na scenie, przed obiektywem kamery, w spocie światła i oczy widzów skierowane są na ciebie” – napisała.

Jak zauważyła, aktorstwo potrafi dawać ogromną energię, ale bywa też źródłem przytłoczenia. Jednego dnia można czuć, że chce się przekazać publiczności coś ważnego, a następnego pojawia się potrzeba schowania się przed światem.

„Czasem błyszczysz i czujesz, że chcesz wszystkim opowiedzieć ważną historię, to cię uskrzydla i niesie, innym razem czujesz, że nie dasz rady, że to cię przytłacza, że chciałabyś się schować…” – wyznała aktorka.

Nawet złamane serce nie daje aktorowi wolnego

W dalszej części swojego wpisu Żmuda Trzebiatowska zwróciła uwagę na jeszcze trudniejszy aspekt tego zawodu. Aktor nie zawsze może pozwolić sobie na przerwę tylko dlatego, że prywatnie przeżywa trudny moment. Spektakl, zdjęcia czy występ mają swoje terminy, a zobowiązania trzeba wypełnić.

„Nie możesz odpuścić, powiedzieć – „dziś nie przyjdę, nie zagram”. Każdego dnia, bez względu na to czy czy jesteś szczęśliwa czy właśnie przed sekundą twój świat rozpadł się na milion kawałków, wychodzisz i grasz…” – napisała.

Aktorka zastanowiła się również nad własnym podejściem do prywatności. Choć mogłoby się wydawać, że osoba regularnie pojawiająca się na scenie i ekranie musi lubić być w centrum uwagi, z czasem Żmuda Trzebiatowska coraz mniej chętnie opowiada o samej sobie.

„A co jeśli tak naprawdę nie lubisz się odkrywać? Paradoks? Nie do końca. Im jestem starsza tym mnie lubię opowiadać o sobie. Chowam się za postacią i w ten sposób mówię o sobie. Czasem przez grane postacie wyrzucam emocje, które utknęły gdzieś w środku” – wyjaśniła.

Na zakończenie aktorka podkreśliła, co jej zdaniem jest jednym z najbardziej fascynujących elementów aktorstwa. Nie chodzi wyłącznie o popularność czy możliwość wcielania się w kolejne postacie. Dla niej ogromną wartość ma to, czego nie da się do końca odsłonić przed publicznością.

„Dlatego uważam, że aktor nie musi, a nawet nie powinien zbyt dużo mówić o sobie, bo to co najbardziej pociągające w aktorstwie to TAJEMNICA”.

Po ponad 20 latach pracy Marta Żmuda Trzebiatowska wyraźnie pokazuje więc, że za scenicznym blaskiem kryje się znacznie więcej, niż widać z widowni. Jej słowa pokazują również, jak dużą rolę w aktorstwie odgrywa umiejętność przełożenia własnych emocji na grane postacie.