Marta Manowska od lat jest jedną z twarzy TVP. Choć ostatnio nie brakowało głosów widzów niezadowolonych z jej obecności w „Rolnik szuka żony” czy „Sanatorium miłości”, prezenterka nie wygląda na osobę, która szykuje się do odejścia. W najnowszej wypowiedzi jasno wyjaśniła, dlaczego nadal chce pracować w stacji.
Droga Manowskiej do telewizyjnej popularności wcale nie zaczęła się od wielkich programów. Zanim trafiła na ekrany, zajmowała się dziennikarstwem, pracowała również w agencji reklamowej, a nawet pojawiała się gościnnie w serialach. W 2013 roku zajmowała się castingami do kilku produkcji TVN.

Przełom nastąpił rok później. To właśnie wtedy powierzono jej prowadzenie pierwszej edycji „Rolnik szuka żony”. Program szybko zdobył popularność, a Manowska na dobre związała się z TVP.
Z czasem do „Rolnika” dołączyły kolejne formaty. Prezenterka została gospodynią „Sanatorium miłości”, a później także „The Voice Senior”. Przez lata stała się jedną z najbardziej rozpoznawalnych prowadzących stacji.
Ostatnio jej pozycja zaczęła jednak wzbudzać więcej emocji. Widzowie zauważyli, że Manowska pojawia się na planach „Rolnika” i „Sanatorium” rzadziej niż wcześniej. Pojawiły się nawet głosy, że jej miejsce może w przyszłości zająć ktoś inny.
Na razie nic nie wskazuje jednak na taki scenariusz. Sama Manowska w rozmowie z Plotkiem została zapytana, czy za jej wieloletnim pozostaniem w TVP stoi wyjątkowo korzystny kontrakt.

Prezenterka szybko rozwiała te sugestie. Jak podkreśliła, nie chodzi przede wszystkim o pieniądze. Dla niej znacznie ważniejsze jest to, że właśnie w tych programach może realizować się w sposób, który naprawdę jej odpowiada.
„Nie, ja myślę, że to jest bardziej poczucie, że ja mogę tu zrobić to, w czym się najbardziej odnajduję. Tak naprawdę to wynika z tego, że ja tutaj tak bardzo dobrze się czuję, bo jest to tutaj doceniane i te programy są doceniane na antenie przez widzów, przede wszystkim” – wyjaśniła Manowska.
Prezenterka szczególnie mocno zaakcentowała znaczenie odbiorców. Jej zdaniem „Rolnik szuka żony” i „Sanatorium miłości” nie są jedynie kolejnymi telewizyjnymi formatami. W centrum obu produkcji znajdują się ludzie i ich prawdziwe historie.

„Ja bym podkreśliła docenienie przez widzów. My robimy te programy i dla państwa, i dla naszych bohaterów. To przecież z nich powstają małżeństwa, pary, grupy przyjaciół” – powiedziała.
Manowska zdradziła również, że reakcje widzów spotykanych poza kamerami mają dla niej duże znaczenie. Ludzie podchodzą do niej na ulicy i mówią, że cieszą się z jej obecności w programach.
View this post on Instagram
Wygląda więc na to, że mimo krytycznych komentarzy prezenterka nadal czuje silną więź z projektami, które prowadzi. I właśnie to, a nie sam finansowy aspekt pracy, ma być jednym z najważniejszych powodów, dla których od dwunastu lat pozostaje związana z TVP.