Halina Frąckowiak od wielu dekad obserwuje polską scenę muzyczną i doskonale pamięta czasy, gdy sama stawiała pierwsze kroki przed publicznością. 14 sierpnia 79-letnia wokalistka wystąpiła podczas Festiwalu Weselnych Przebojów 2026 w Polsacie. Przy okazji znalazła chwilę na rozmowę o młodszym pokoleniu artystów.
Wśród nazwisk, które pojawiły się podczas rozmowy, znaleźli się między innymi Dawid Podsiadło, sanah oraz Doda. Frąckowiak nie zamierzała jednak urządzać młodszym kolegom muzycznego egzaminu. Zamiast tego zwróciła uwagę na znaczenie doświadczenia i pracy nad własnym warsztatem.

Szczególnie zainteresował ją przykład Dawida Podsiadły. Jej zdaniem wokalista należy do artystów, którzy nie poprzestają na tym, co już osiągnęli.
„Dawid Podsiadło jest też taką osobą, która chyba bardzo dużo pracuje nad sobą” – powiedziała Halina Frąckowiak.
Wokalistka zaznaczyła przy tym, że nie chciałaby stawiać się w roli osoby, która rozdaje młodym artystom oceny. Gdyby jednak dostała możliwość pracy z początkującym wykonawcą, chętnie przekazałaby mu wiedzę zdobytą podczas swojej wieloletniej kariery.

„Gdybym miała pracować z jakąś młodą osobą (…) i być jakimś prowadzącym w tym śpiewie i scenie, to na pewno miałabym swoje zdanie i chciałabym się dzielić tym, co ja przez moje życie przeżyłam, czego się nauczyłam” – wyznała w rozmowie z Pomponikiem.
Frąckowiak uważa, że początki na scenie nie zawsze są proste. Młody wykonawca może mieć talent, ale jednocześnie potrzebować kogoś, kto pomoże mu odnaleźć właściwy kierunek.
„Oni czasami nie bardzo się orientują. (…) Na pewno jest potrzebna wskazówka” – stwierdziła artystka.
Nie zabrakło również pytania o Dodę. To jedna z najbardziej charakterystycznych postaci polskiej sceny, która od lat konsekwentnie buduje własny wizerunek i nie boi się odważnych decyzji.

Frąckowiak nie widzi jednak potrzeby, aby udzielać jej szczególnych wskazówek. Jej zdaniem Doda doskonale wie, jaki efekt chce osiągnąć i czego oczekuje od swojej obecności na scenie.
„Jest bardzo silnie ukształtowana i myślę, że robi chyba świadomie to, co robi. (…) Ona już jest na scenie od lat. Ona wie, czego oczekuje od sceny” – oceniła Halina Frąckowiak.

Doświadczona wokalistka zdradziła też, po czym sama rozpoznaje naprawdę udany koncert. Dla niej liczy się nie tylko technika czy popularność wykonawcy, ale przede wszystkim emocje, jakie zostają w publiczności po ostatnim utworze.
„Jeżeli jestem na czyimś koncercie, koncert się skończy, a ja nie chcę wyjść i chcę, żeby jeszcze raz od początku, to znaczy, że to jest bardzo dobry koncert i bardzo dobra artystka” – podsumowała.