Maciej Orłoś bez ogródek o pieniądzach. Wskazał, skąd naprawdę czerpie dochody

Maciej Orłoś od lat jest jedną z najbardziej charakterystycznych twarzy polskiej telewizji. Przez dekady widzowie kojarzyli go przede wszystkim z „Teleexpressem”, ale działalność dziennikarska to dziś tylko część jego zawodowego życia. W najnowszym wywiadzie prezenter opowiedział, jak wygląda jego sytuacja finansowa i na czym obecnie zarabia.

Orłoś przez lata budował swoją pozycję w mediach, a jego życie prywatne również wzbudza zainteresowanie. Szczególną uwagę przyciągnął jego związek z Pauliną Koziejowską, młodszą od niego o 22 lata. Para z czasem udowodniła, że różnica wieku nie stanowi dla nich przeszkody. Dziś są małżeństwem.

Dziennikarz wspominał, że pierwsze spotkanie z przyszłą żoną zrobiło na nim ogromne wrażenie. Poznali się podczas wydarzenia w centrum Warszawy.

„To było piorunujące wrażenie. Kiedy ją zobaczyłem, po prostu aż mnie zatkało. Stanąłem jak wryty i nie mogłem oderwać wzroku. To było w centrum Warszawy, na evencie. No i tak to się zaczęło” – opowiadał w „Dzień dobry TVN”.

Małżonkowie nie ograniczają się jednak wyłącznie do życia prywatnego. Razem stworzyli książkę „W związku”, w której opisują własne doświadczenia związane z budowaniem relacji. Prowadzą również podcast pod takim samym tytułem.

Jak się okazuje, działalność Orłosia jest znacznie szersza. Dziennikarz od lat rozwija również projekty internetowe, prowadzi szkolenia i pojawia się na wydarzeniach. Początki tej drogi wiążą się z decyzją, którą podjął około dekadę temu.

Kiedy odszedł z Telewizji Polskiej, musiał znaleźć dla siebie nowe miejsce na rynku. Jednym z najważniejszych kierunków stał się internet. Orłoś przyznał, że początki wcale nie były proste, ponieważ musiał zmienić sposób komunikowania się z odbiorcami.

„Trudne było znalezienie odpowiedniego języka. Wchodziły nawyki z telewizji, gdzie mówi się inaczej z racji formy i konwencji. A tutaj chodziło o to, by mówić normalnie, po ludzku: być bardziej sobą niż tym sztywnym panem z telewizji” – mówił w rozmowie z Wirtualnymi Mediami.

Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Orłoś ponownie pracuje na Woronicza, ale jednocześnie nie rezygnuje z pozostałych aktywności. Jak sam wyjaśnił, jego dochody nie opierają się na jednym konkretnym źródle.

Dziennikarz wymienił kilka obszarów, które składają się na jego zawodowe przychody. Chodzi między innymi o telewizję, internet, szkolenia oraz prowadzenie eventów.

„Myślę jednak, że to się rozkłada w miarę równomiernie między trzy-cztery filary. Nazwijmy to szeroko działalnością medialną: telewizja, internet, szkolenia i eventy. To wszystko w miarę równomiernie się rozkłada” – wyjaśnił.

Okazuje się przy tym, że nie każda forma działalności przynosi mu równie dużo. Orłoś nie ukrywa, że pisanie i wydawanie książek zdecydowanie nie należy do najbardziej dochodowych elementów jego pracy.

Dziennikarz nadal publikuje książki, ale obecnie robi to na własną rękę. Jak sam zauważył, polski rynek wydawniczy nie gwarantuje autorom dużych zarobków.

„Wydaję jeszcze książki, aktualnie na własną rękę. Ale na książkach w Polsce raczej się nie zarabia, chyba że jest się Natalią de Barbaro” – podsumował.

W przypadku Orłosia trudno więc wskazać jeden biznes czy jedną działalność, która miałaby przynosić zdecydowaną większość jego pieniędzy. Jego finansowy model opiera się na kilku różnych zawodowych filarach.