Marcin Kobierecki i Ania Cieślińska poznali się dwa lata temu podczas 11. edycji programu „Rolnik szuka żony”. Ich relacja z czasem przerodziła się w poważny związek, a dziś para przygotowuje się do jednej z najważniejszych zmian w swoim życiu. Wkrótce zostaną rodzicami.
Choć przyszłość zaczyna układać się przed nimi coraz wyraźniej, nie wszystko potoczyło się dokładnie według wcześniejszego planu. Marcin i Ania wyobrażali sobie najpierw zaręczyny, później ślub, a dopiero następnie powiększenie rodziny. Tymczasem życie napisało dla nich zupełnie inny scenariusz.

Marcin od początku był zainteresowany Anią. Już podczas szybkich randek zwrócił na nią szczególną uwagę. Dostrzegał, że kobieta zachowuje pewien dystans, ale wcale go to nie zniechęcało. Wręcz przeciwnie — postanowił dać tej relacji czas.
„Ania spodobała mi się już na szybkich randkach. Bardzo dobrze czułem się w jej towarzystwie. Potem widać było, że jest trochę zdystansowana, ale to mi wcale nie przeszkadzało. Czekałem, aż ten murek trochę się wykruszy, bo uważałem, że warto. I się nie pomyliłem” — wspomina Marcin w rozmowie z „Rewią”.
Co ciekawe, rolnik miał już wtedy konkretny plan. Podczas finału programu chciał poprosić Anię o rękę. Ona jednak nie chciała, aby tak ważna chwila wydarzyła się przed kamerami. Wolała zachować ją wyłącznie dla nich.

Dziś para stoi przed zupełnie nowym etapem. Pod koniec czerwca Marcin i Ania przekazali, że spodziewają się dziecka. Od tego momentu ich codzienność coraz mocniej koncentruje się na przygotowaniach do narodzin maluszka.
Jednym z najważniejszych zadań jest wykończenie domu. Para chce doprowadzić wszystko do końca, zanim pojawi się w nim nowy członek rodziny. Marcin przyznaje, że obserwowanie postępów daje mu ogromną satysfakcję, choć przyszłość wiąże się również z pewnymi obawami.
„Miło patrzeć, jak wszystko powoli nabiera ostatecznego kształtu. A potem zamieszkamy tu jako rodzina. Trochę obawiam się, jak będą wyglądały te pierwsze dni z maluszkiem, ale mam nadzieję, że jestem odporny na niewyspanie, choć czwórka już z przodu” — mówi z uśmiechem przyszły tata.
Na razie para nie zamierza przyspieszać kolejnych decyzji. Ich historia potoczyła się inaczej, niż pierwotnie zakładali, ale oboje podkreślają, że najważniejsze jest dla nich uczucie i wspólne życie.

Marcin otwarcie przyznaje, że wraz z Anią mieli w głowie konkretną kolejność wydarzeń. Najpierw miał być ślub, później dziecko. Rzeczywistość zdecydowała jednak inaczej.
„Zwykle najpierw jest ślub (…), ale u nas będzie odwrotnie. Może nie wszystko jest tak, jak to sobie kiedyś wyobrażaliśmy, ale najważniejsze, że się kochamy i będziemy rodziną” — podkreśla.
Temat zaręczyn również nie został przez nich całkowicie zamknięty. Ania uważa jednak, że oświadczyny powinny pozostać prywatnym przeżyciem, bez wielkiej oprawy i obecności kamer.
„Zaręczyny powinny być momentem tylko dla nas. Nie musi być on spektakularny, dla mnie będzie ważny, gdy będziemy go celebrować z najbliższymi” — przyznaje.

Podobnie wygląda kwestia wesela. Ania nie marzy już o wielkiej uroczystości i wystawnej ceremonii. Dziś znacznie bliższa jest jej spokojna, rodzinna forma spędzenia tego dnia.
„Podobnie chcielibyśmy kiedyś zrobić z weselem. Kiedyś byłam pewna, że tego dnia wystąpię w sukni księżniczki, ale teraz wolałabym rodzinny obiad i tańce w sadzie Marcina” — wyznała partnerka rolnika.
Jeśli ślub rzeczywiście odbędzie się w takiej kameralnej formie, para nie zapomni jednak o osobach, z którymi połączył ich program. Na uroczystości z pewnością znaleźliby się pozostali uczestnicy 11. edycji „Rolnik szuka żony”: Agata, Rafał, Wiktoria, Sebastian i Marcin.

Cała piątka bardzo się ze sobą zżyła. Uczestnicy nadal utrzymują kontakt, wspierają się i spotykają, a ich relacje nie zakończyły się wraz z finałem programu.
„Trafiłem na fantastycznych ludzi. Wszyscy trzymamy się razem, nikt nikomu nie zazdrości i zawsze jest dużo śmiechu na naszych spotkaniach” — podsumowuje Marcin.
Dla niego i Ani najbliższe miesiące będą więc przede wszystkim czasem oczekiwania na narodziny dziecka i urządzania wspólnego domu. Zaręczyny oraz ślub mogą jeszcze poczekać. Tym razem najważniejsze jest dla nich to, że już wkrótce naprawdę zaczną życie jako rodzina.