Monika Richardson zdradziła swoje największe zawodowe marzenie. Od lat słyszy od Tadeusza Sznuka to samo

Monika Richardson przez lata przeprowadziła setki rozmów z osobami ze świata kultury, mediów i rozrywki. Mimo ogromnego doświadczenia dziennikarka wciąż ma jedno niezrealizowane zawodowe marzenie. Chodzi o spotkanie przed kamerą z Tadeuszem Sznukiem.

Prezenterka przyznała, że w swojej pracy ma listę osób, z którymi szczególnie chciałaby porozmawiać. Choć wielokrotnie udało jej się zaprosić do rozmów znane osobistości, jedno nazwisko nadal pozostaje na szczycie jej prywatnego rankingu.

W rozmowie z dziennikarką podzieliła się tym, że numerem jeden na jej liście jest właśnie prowadzący „Jeden z dziesięciu”. Jak wyznała, zna go od lat, ale mimo wielu prób nie udało jej się przekonać go do udziału w wywiadzie.

– Tadeusz Sznuk. To jest numer jeden mojej listy marzeń. Dzwonię do Tadeusza, którego znam, wydawało mi się, dobrze z telewizji, ale on mi zawsze mówi to samo – zdradziła.

Jak przyznała Richardson, Sznuk konsekwentnie odmawia, twierdząc, że nie ma nic szczególnego do przekazania. Dziennikarka zupełnie inaczej patrzy na tę sprawę i uważa, że jego doświadczenie oraz sposób bycia są niezwykle wartościowe.

Dla Moniki Richardson Tadeusz Sznuk to nie tylko znany prezenter, ale również wzór profesjonalizmu. Podkreśliła, że właśnie na nim wzorowała się, rozwijając swoje umiejętności przed kamerą.

Szczególnie podziwia jego sposób mówienia, dobór słów oraz sposób traktowania uczestników programu.

– Dla mnie to jest wzorzec z Sevres. To, jak pan Tadeusz w „Jednym z dziesięciu” zwraca się do uczestników, jest nieprawdopodobne. Mówi tak samo elegancko, z taką samą erudycją i tak samo nieoceniająco do wszystkich. To mistrz, niedościgły mistrz – powiedziała.

Dziennikarka zdradziła również, że w polskiej telewizji ceni jeszcze jedną kobietę. Jej uznanie zdobyła Elżbieta Jaworowicz, prowadząca program „Sprawa dla reportera”.

Richardson zwróciła uwagę na to, że mimo wielu zmian zachodzących przez lata w telewizji, Jaworowicz zachowała własny styl i konsekwentnie realizuje swoją wizję programu.

– To jest taka naprawdę kobieta, która żyje zgodnie z dewizą Wojtka Młynarskiego: „Róbmy swoje”. Zobacz, ile lat ona się utrzymała w telewizji. Robi dobrą robotę – podsumowała.