Choć obie od lat są związane z aktorstwem, niewiele osób zdaje sobie sprawę, że Annę Dymną i Helenę Englert łączy również rodzinna więź. Ceniona aktorka została matką chrzestną córki Jana Englerta i Beaty Ścibakówny. Z biegiem lat ich relacja jednak wyraźnie osłabła. Teraz wiadomo, z czego to wynika.
Anna Dymna od dekad cieszy się ogromnym szacunkiem publiczności. Zachwyca kolejnymi rolami, a jej działalność społeczna sprawiła, że dla wielu stała się jedną z najbardziej lubianych postaci polskiej kultury. Niewielu pamięta jednak, że 20 lipca, kiedy świętuje swoje 75. urodziny, wraca również wspomnienie wyjątkowej relacji z Heleną Englert.

26-letnia aktorka, córka Jana Englerta i Beaty Ścibakówny, przygotowuje się obecnie do udziału w 19. edycji „Tańca z gwiazdami”. Mimo rodzinnej więzi z Anną Dymną od dawna nie utrzymuje z nią regularnego kontaktu, co przez lata budziło ciekawość wielu osób.
Kiedy Helena przyszła na świat, wybór Anny Dymnej na matkę chrzestną wydawał się czymś zupełnie naturalnym. Rodzice młodej aktorki i Dymna byli wówczas bardzo blisko, a ich relacje wykraczały poza wspólną pracę zawodową. Z czasem jednak obowiązki, kolejne projekty i codzienne życie sprawiły, że ich drogi zaczęły się rozchodzić.
Przez wiele lat Anna Dymna pamiętała o swojej chrześnicy. Helena wspomina, że każdego roku otrzymywała od niej wyjątkowy prezent urodzinowy.

„Co roku wysyłała mi z Krakowa filiżanki takie piękne porcelanowe. Na każde urodziny dostawałam. Pamiętała o tym przez całe moje dzieciństwo” – opowiadała.
Po latach kontakt między nimi stał się jednak coraz rzadszy. Sama Helena przyznała, że ostatni raz widziała swoją matkę chrzestną przypadkiem w 2018 roku.
„Ja nie mam z panią Anią kontaktu. Nawet nie wiem, czy mam mówić per pani Ania, czy Ania, dlatego, że ja ostatni raz panią Anię widziałam w 2018 roku na jakiejś wystawie mimochodem” – wyznała.
Jednocześnie stanowczo podkreśliła, że za oddaleniem nie kryje się żaden konflikt ani nieporozumienie.
„To nie jest tak, że my nie mamy ze sobą bliskiego kontaktu ze względu na jakąś niesnaskę” – zaznaczyła.

Potwierdzeniem tych słów było ich późniejsze spotkanie. We wrześniu ubiegłego roku obie aktorki zobaczyły się ponownie w jednym z warszawskich teatrów przy okazji gościnnego występu Anny Dymnej w spektaklu „Wesele” w reżyserii Jana Klaty. Do wspólnego zdjęcia pozowała również Beata Ścibakówna.
Fotografię opatrzono podpisem: „Nasza ukochana Ania Dymna jako Radczyni w ‘Weselu’ Jana Klaty”. Te słowa najlepiej pokazują, że mimo upływu lat między obiema rodzinami nie ma żadnych nieporozumień. Ich relacja po prostu zmieniła się wraz z biegiem czasu i życiowymi obowiązkami.