Po kolejnym rozstaniu powiedziała to bez wahania. Marcela Leszczak nie rezygnuje z marzeń o miłości

Marcela Leszczak znów zamknęła ważny rozdział w swoim życiu, ale zamiast mówić o rozczarowaniu, skupia się na tym, co jeszcze przed nią. Choć za nią głośne rozstanie i kolejna nieudana relacja, modelka nie zamierza odpuszczać marzeń o szczęściu.

Jej związek z Michałem Koterskim przez lata wzbudzał ogromne emocje. Były rozstania, powroty i próby odbudowy relacji. Ostatecznie para zdecydowała się nawet na ślub i w 2024 roku powiedziała sobie „tak”.

Z czasem okazało się jednak, że wspólna droga dobiegła końca. Do sądu trafiły dokumenty rozwodowe, a każde z nich zaczęło układać codzienność po swojemu. Mimo że formalnie nadal pozostają małżeństwem, skupiają się na nowych etapach życia i opiece nad dzieckiem.

Po rozstaniu szybko zaczęły pojawiać się informacje o nowych relacjach obojga. Marcela również dała sobie szansę i związała się z nowym partnerem. To uczucie nie trwało jednak długo.

Dziś modelka otwarcie przyznaje, że znów jest sama — i co ciekawe, nie mówi o tym z żalem.

„Cieszę się z tego momentu. Odczuwam dużo spokoju w głowie, harmonii. Jestem ważna dla samej siebie i to jest fajne. Lepiej być samemu niż brać jakieś półśrodki, wiązać się z kimś, z kim nawet nie chce się być albo kto zawiódł na całej linii” — wyznała.

Leszczak podkreśla, że obecnie bardziej niż na sam fakt bycia w związku stawia na jakość relacji i własny spokój. Jednocześnie nie zamyka się na przyszłość.

Wprost przyznała, że nadal wierzy w wielką miłość i nie ukrywa swoich planów.

„Mam 35 lat i otwarcie mówię o tym. Chcę być kiedyś żoną. Chcę mieć męża i chcę mieć jeszcze dziecko, więc nigdy nie jest za późno” — powiedziała.

Przy okazji wróciła też do relacji z Michałem Koterskim i wyjaśniła, dlaczego ich historia nie przetrwała.

Jak przyznała, poza związkiem potrafią się dobrze dogadywać, ale życie razem uruchamiało oczekiwania i napięcia, które z czasem okazały się zbyt trudne do pogodzenia.

„Jesteśmy innymi ludźmi. Lubimy siebie, kiedy nie jesteśmy razem i wtedy jesteśmy najlepszymi kumplami. Natomiast w związku, kiedy przychodzą oczekiwania, niespełnione oczekiwania, to inaczej już to wygląda” — podsumowała.