Nie były to tylko internetowe domysły. Monika Olejnik rzeczywiście pojawiła się w Paryżu i z bliska śledziła wydarzenia na kortach Rolanda Garrosa. Dziennikarka nie ukrywała, że chciała być świadkiem wyjątkowego momentu i osobiście wspierać Maję Chwalińską podczas finałowego meczu.
Choć uwaga kibiców skupiała się przede wszystkim na sportowych emocjach, obecność znanej prezenterki szybko została zauważona również poza trybunami. Po zakończeniu spotkania Olejnik postanowiła nie zostawiać miejsca na domysły i sama odniosła się do swojej wizyty.

Okazało się, że nie był to przypadek ani krótki przystanek podczas pobytu we Francji. Gwiazda TVN otwarcie pokazała, że chciała przeżyć ten moment na żywo i wspierać reprezentantkę Polski w jednym z najważniejszych występów w jej dotychczasowej karierze.
Sam finał przyniósł ogromne emocje. Maja Chwalińska ostatecznie nie sięgnęła po końcowe zwycięstwo, ale jej droga do decydującego meczu została szeroko doceniona. Dla wielu kibiców sam awans do tak dalekiego etapu turnieju był potwierdzeniem wielkiego potencjału tenisistki.

Monika Olejnik po wszystkim nie kryła swoich odczuć. Dała jasno do zrozumienia, że obecność na trybunach była dla niej czymś więcej niż tylko sportowym wydarzeniem. Atmosfera finału i możliwość obserwowania występu Polki z bliska zrobiły na niej duże wrażenie.

Ten wyjazd tylko potwierdził jedno — dziennikarka nie zamierzała przeżywać takich chwil przed telewizorem. Tym razem chciała być dokładnie tam, gdzie działa się historia.