Bartosiewicz powiedziała wprost, co myśli o nowych gwiazdach. Nie wszystkich zachwyca ten kierunek

Edyta Bartosiewicz od dekad obserwuje, jak zmienia się polska scena muzyczna. Sama wchodziła do branży w czasach, gdy liczyły się przede wszystkim cierpliwość, praca i powściągliwość. Dziś widzi zupełnie inne reguły gry — i nie ukrywa, że czasem patrzy na nie z niemałym zdziwieniem.

Artystka, która największą popularność zdobyła jeszcze w latach 90., wróciła wspomnieniami do początku swojej drogi zawodowej. Podczas rozmowy w podcaście Katarzyny Nosowskiej i Mikołaja Krajewskiego opowiedziała o tym, jak bardzo zmieniło się podejście artystów do budowania własnego wizerunku.

Jak przyznała, wychowała się w przekonaniu, że chwalenie się własnymi osiągnięciami nie jest dobrze odbierane. Skromność była czymś naturalnym, a mówienie o sobie w superlatywach budziło raczej dyskomfort niż podziw.

Z perspektywy czasu zauważa jednak, że takie podejście miało swoją cenę. Wiele osób nie pozwalało sobie otwarcie mówić o swoich mocnych stronach ani pokazywać pewności siebie. Naturalne poczucie własnej wartości często zostawało schowane.

Dziś — jak ocenia Bartosiewicz — sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Coraz więcej artystów bez skrępowania komunikuje światu swoje ambicje i przekonanie o własnej wyjątkowości. Co więcej, publiczność często właśnie tego oczekuje.

Wokalistka nie ukrywała zaskoczenia tym zjawiskiem.

– Pojawiają się osoby, które mówią wprost: jestem najlepszy. I okazuje się, że odbiorcy bardzo dobrze to przyjmują. Po prostu zmieniły się czasy – zauważyła.

Jednocześnie podkreśliła, że nie chce nikogo oceniać ani tworzyć jednego właściwego modelu artysty. Jej zdaniem nie istnieje uniwersalny sposób na funkcjonowanie w świecie muzyki ani gotowy przepis na autentyczność.

Jest jednak jedna rzecz, wobec której zachowuje ostrożność. Bartosiewicz przyznała, że gdy widzi osoby sprawiające wrażenie całkowicie niezachwianych i bezbłędnie pewnych siebie, zastanawia się, czy za tym obrazem nie kryje się coś więcej.

Jak podsumowała, czasem największa pewność siebie może być po prostu kolejną formą scenicznej ochrony.