Łukasz Zagrobelny przez lata budował swoją pozycję na polskiej scenie muzycznej, kojarzony z takimi utworami jak „Ja tu zostaję” czy „Nie kłam, że kochasz mnie”. Mało kto jednak wiedział, że równolegle z artystyczną drogą przygotowywał sobie zupełnie inny scenariusz na życie.
W jednym z najnowszych wywiadów wokalista wrócił do swoich szkolnych i studenckich lat i przyznał, że jego edukacja była znacznie bardziej rozbudowana, niż mogłoby się wydawać. Oprócz szkoły muzycznej i Akademii Muzycznej, ukończył również liceum o profilu ekonomicznym, które dawało mu konkretne kwalifikacje zawodowe. Dodatkowo przez pewien czas uczęszczał także do Wyższej Szkoły Bankowej.

Jak sam zdradził, w przeszłości zdobywał wiedzę, która mogła otworzyć mu drogę do pracy w zupełnie innym kierunku niż scena i muzyka. Jednym z takich potencjalnych zawodów była praca związana z obsługą poczty.
Dziś artysta wspomina to z pewnym dystansem i lekkim niedowierzaniem. Przyznaje, że formalnie posiada odpowiednie kwalifikacje, które pozwoliłyby mu wykonywać taki zawód, choć sam pomysł nie budzi w nim entuzjazmu.

W rozmowie nie ukrywał, że scenariusz odejścia od muzyki traktuje jako ostateczność i coś, czego wolałby nigdy nie doświadczać. Jednocześnie podkreślił, że życie potrafi zaskakiwać, dlatego kiedyś musiał mieć przygotowaną alternatywę.

Cała historia pokazuje, jak różne drogi zawodowe potrafią się przeplatać, zanim ktoś na dobre znajdzie swoje miejsce. W przypadku Zagrobelnego ostatecznie zwyciężyła muzyka, ale „plan B” nadal formalnie istnieje.