Sława Przybylska już 2 listopada będzie świętować 95. urodziny, ale o spokojnym życiu na emeryturze najwyraźniej nie ma mowy. Artystka wciąż zachwyca energią i nie zamierza rezygnować ze śpiewania. Co więcej, zaledwie dwa dni po urodzinach czeka ją kolejny występ w Warszawie!
95. urodziny i wciąż ta sama pasja
Dla wielu osób taki jubileusz byłby idealnym momentem, by zwolnić tempo i skupić się na odpoczynku. Sława Przybylska ma jednak zupełnie inne podejście. Muzyka nadal zajmuje w jej życiu wyjątkowe miejsce, a kontakt z publicznością daje jej powód, by nie schodzić ze sceny.

Artystka już kilka lat temu z przymrużeniem oka opowiadała o swojej przyszłości w programie „Pytanie na śniadanie”. Jedna z jej fanek przepowiedziała, że będzie występować nawet w bardzo późnym wieku. Piosenkarka odpowiedziała w swoim stylu, nawiązując do Hebe, symbolu młodości:
„Ponieważ jestem w bardzo dobrym kontakcie z Hebe, symbolem młodości, w związku z tym będę śpiewać, ale do wiecznej młodości”.
W tym roku mija 70 lat od rozpoczęcia jej scenicznej drogi. Mimo imponującego stażu Przybylska nie traktuje tego jubileuszu jako sygnału, że pora powiedzieć publiczności ostatnie słowo.
Fani nie chcą słyszeć o pożegnaniu
Dlaczego wciąż występuje? Odpowiedź artystki jest bardzo osobista. W rozmowie w „Dzień Dobry TVN” przyznała, że jej słuchacze nie wyobrażają sobie jej rezygnacji ze śpiewania. Sama również nie potrafi oddzielić muzyki od codziennego życia.
„Nie pozwalają mi zakończyć mojego śpiewania” – wyznała.

Przybylska podkreśliła, że śpiewanie jest dla niej czymś znacznie większym niż zawodem. To właśnie ono nadaje jej życiu sens i pozwala utrzymywać więź z ludźmi, którzy od lat cenią jej twórczość. Co ciekawe, wśród wielbicieli artystki nie brakuje również młodych osób. Łączy ich zamiłowanie do muzyki i poezji, a ich obecność dodatkowo motywuje piosenkarkę do działania.
Najpierw urodziny, potem scena w Warszawie
Tegoroczny jubileusz Sława Przybylska spędzi w gronie przyjaciół. Na tym jednak świętowanie się nie skończy. Już 4 listopada, zaledwie dwa dni po 95. urodzinach, artystka wystąpi w warszawskim klubie studenckim. Jak sama przyznała, tej propozycji po prostu nie mogła odrzucić.

To miejsce ma dla niej szczególne znaczenie. W przeszłości występowała w Studenckim Teatrze Satyryków, znanym jako STS, gdzie poznała Agnieszkę Osiecką. Później jej artystyczne losy związały się również z Kabaretem Stodoła.
Przybylska pamięta także historię powstania tego miejsca. Jak opowiadała, wszystko zaczęło się od budowy Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie. Na potrzeby rosyjskich robotników wzniesiono barak, który nazwano Stodołą. Kiedy prace przy pałacu dobiegły końca, budynek pozostał, a studenci Politechniki Warszawskiej zorganizowali w nim kabaret. Tak miejsce to zapisało się w historii warszawskiego środowiska studenckiego.
70 lat na scenie i jedna ważna zasada
Początek kariery scenicznej Przybylskiej datuje się na luty 1956 roku, kiedy zadebiutowała w spektaklu Studenckiego Teatru Satyryków. Oznacza to, że w lutym 2026 roku minęło 70 lat jej pracy artystycznej.

Przez te wszystkie lata zmieniały się pokolenia słuchaczy, muzyczne trendy i realia polskiej sceny. Jedno pozostało jednak niezmienne: przywiązanie artystki do aktywności. W rozmowie z „Super Expressem” zdradziła, co uważa za jedną z najważniejszych zasad dobrego funkcjonowania niezależnie od wieku.
„Ruch jest podstawą życia. Nieważne ile ma się lat, trzeba się ruszać”.
Sława Przybylska najwyraźniej sama stara się trzymać tej zasady. Zamiast żegnać się z publicznością, szykuje kolejny występ. A jej historia pokazuje, że dla prawdziwej pasji metryka nie musi być granicą.