Barbara Bursztynowicz i Jacek Bursztynowicz mają za sobą pół wieku wspólnego życia. Ich uczucie narodziło się jeszcze podczas studiów, choć aktorka początkowo wcale nie planowała związku ze starszym kolegą. Dziś nie wyobraża sobie bez niego codzienności. Z okazji 50. rocznicy ślubu para podzieliła się słowami, które pokazują, jak pielęgnuje swoją relację mimo upływu lat.
27 lat w „Klanie” i nowe zawodowe wyzwania
Barbara Bursztynowicz przez 27 lat była jedną z rozpoznawalnych twarzy serialu „Klan”. Od początku emisji produkcji wcielała się w Elżbietę Chojnicką, a jej bohaterka na stałe zapisała się w pamięci widzów.

Choć rola przyniosła jej popularność, aktorka w pewnym momencie postanowiła zamknąć ten rozdział i poszukać nowych możliwości. Nie ukrywała, że chciałaby pokazać się publiczności również z innej strony.
„Zdaję sobie sprawę, że będę Elżbietą do końca życia, ale mimo to mam nadzieję na nowe wyzwania i chcę sama tworzyć okazję dla takich wyzwań. Często spotykałam się z opinią, że dopóki gram w ‘Klanie’, dopóty nie mam szans na inne role. A przecież czuję w sobie ogromny potencjał aktorski, który nie jest wykorzystany” – mówiła w rozmowie ze „Światem Seriali”.
Niedługo później pojawiła się również w „Tańcu z gwiazdami”, dzięki czemu mogła zaprezentować się szerszej publiczności w zupełnie nowej odsłonie.

Zakochał się od pierwszego wejrzenia. Ona nie była przekonana
W życiu prywatnym Bursztynowiczów najważniejszy okazał się związek, który przetrwał próbę czasu. Barbara i Jacek poznali się w szkole teatralnej. On szybko wiedział, że koleżanka ze studiów jest kimś wyjątkowym.
„Zakochałem się w Basi w jednej chwili, kiedy zobaczyłem ją po raz pierwszy na tym balkonie” – wspominał w rozmowie z „Vivą!”.
Aktorka początkowo nie odwzajemniała jego zainteresowania z takim samym entuzjazmem. Z biegiem czasu jednak między nimi pojawiła się bliskość, która przerodziła się w trwałą relację.
Po pięciu dekadach wspólnego życia Barbara nie ma wątpliwości, jak ważną osobą jest dla niej mąż. Ich więź to nie tylko romantyczne uczucie, ale również przyjaźń i wzajemne zrozumienie.
„Jest przyjacielem, powiernikiem, a także wielbicielem. Jest mi potrzebny zawsze i wszędzie” – mówiła aktorka, cytowana przez magazyn „Dobry Tydzień”.

Zdradziła też, co sprawia, że wciąż dobrze czują się w swoim towarzystwie.
„Dopełniamy się, jesteśmy ciekawi jedno drugiego. Nam chce się być razem. Dzięki temu wszystko jest łatwiejsze” – podkreślała.
Kłótnie też się zdarzają. Mają jednak własną zasadę
Pięćdziesiąt lat razem nie oznacza, że w ich małżeństwie zawsze panuje idealna zgoda. Jak przyznała Bursztynowicz, czasami dochodzi między nimi do nerwowych wymian zdań. Kluczowe jest jednak to, co dzieje się później.
„Zdarzają się nerwowe reakcje, ale to tylko krótkie spięcia. Zaraz dochodzimy do wniosku, że ten upór, by postawić na swoim, to dziecinada. A gdy zaboli jakieś słowo – przepraszamy” – wyjaśniała serialowa Elżbieta.
To właśnie umiejętność przyznania się do błędu i wyciągnięcia ręki do drugiej osoby może mieć ogromne znaczenie w wieloletnim związku. Bursztynowiczowie nie próbują udawać, że różnice zdań ich omijają. Zamiast tego potrafią wrócić do rozmowy i nie pozwalają, by drobne konflikty przesłoniły to, co ich łączy.
„Ja już złapałem, kiedy cię poznałem”

Z okazji 50. rocznicy ślubu szczególnie wzruszająco brzmią słowa, które małżonkowie wymienili podczas wycieczki do Włoch. Na nagraniu Barbara zwróciła się do ukochanego z prostym, ale wymownym wyznaniem.
„Jacusiu, my musimy łapać szczęście” – powiedziała 72-letnia aktorka.
Odpowiedź Jacka była równie romantyczna i pełna ciepła.
„Ja już złapałem, kiedy cię poznałem. Co dalej? Trzymam” – odparł.

Trudno o lepsze podsumowanie pięciu dekad wspólnego życia. Historia Barbary i Jacka Bursztynowiczów pokazuje, że długotrwała relacja nie musi oznaczać braku problemów. Ważniejsze są bliskość, przyjaźń, ciekawość drugiej osoby i gotowość do pogodzenia się po trudniejszych chwilach.
Ich złote gody stały się okazją do przypomnienia, że szczęście w związku często kryje się nie w wielkich deklaracjach, lecz w codziennym wyborze, by nadal być razem.