Katarzyna Skrzynecka doskonale pamięta moment, gdy „Taniec z gwiazdami” dopiero pojawiał się w polskiej telewizji. Dziś trudno wyobrazić sobie rodzimy show-biznes bez tego programu, ale wiosną 2005 roku nikt nie mógł mieć pewności, czy taneczne widowisko rzeczywiście podbije serca widzów. Aktorka znalazła się w niewielkim gronie pierwszych uczestników i już wtedy zapisała się w historii programu.
Początki nie były wcale tak oczywiste, jak mogłoby się dziś wydawać. Pierwszą edycję udało się stworzyć z udziałem zaledwie ośmiu znanych osób. Ekipa była kompletowana dość spontanicznie, a sam format dopiero miał przekonać Polaków do emocjonowania się wynikami kolejnych tanecznych zmagań.

W jury zasiedli między innymi Iwona Pavlović, posiadająca międzynarodowe uprawnienia sędzia tańca towarzyskiego, oraz Piotr Galiński, honorowy prezes Polskiej Federacji Tańca. Obok nich pojawili się Zbigniew Wodecki i Beata Tyszkiewicz. Skład, który dziś jest wspominany z dużym sentymentem, powstał w okolicznościach, których nikt nie planował jako początku wielkiego telewizyjnego fenomenu.
Jedną z ośmiu gwiazd zaproszonych do pierwszej edycji była Katarzyna Skrzynecka. Wtedy nie mogła jeszcze wiedzieć, jak mocno udział w programie wpłynie na jej dalszą karierę.
Aktorka występowała u boku Marcina Hakiela i właśnie ta para zdobyła pierwszą maksymalną notę w historii polskiej wersji show. Na parkiecie pojawiło się wówczas 40 punktów — wynik, który na długo pozostał w pamięci widzów.

Po latach Skrzynecka przyznaje, że trudno było przewidzieć, że uczestniczy w czymś, co na wiele lat stanie się jednym z najważniejszych programów rozrywkowych w Polsce.
W rozmowie z Plotkiem wspominała, że wraz z Hakielem byli wyjątkową parą także dlatego, że jako pierwsi stanęli na parkiecie polskiego „Tańca z gwiazdami”. Ich debiutanckim tańcem była cha-cha do przeboju Jennifer Lopez „Let’s Get Loud”. Emocje były ogromne, bo nikt wcześniej nie miał doświadczenia z występem w tym konkretnym programie.
Skrzynecka po latach żartuje, że razem z Hakielem byli po prostu „pierwszymi kotami za płotem”. Z dzisiejszej perspektywy ich udział nabiera jednak zupełnie innego znaczenia. To właśnie oni i pozostałe gwiazdy pierwszej edycji przecierali szlaki uczestnikom, którzy pojawiali się na parkiecie w kolejnych latach.
Dla Skrzyneckiej przygoda z programem nie zakończyła się wraz z jej udziałem w rywalizacji. Już w drugiej edycji wróciła do „Tańca z gwiazdami”, tym razem w zupełnie innej roli. Zastąpiła Magdę Mołek jako prowadząca i przez następne lata pozostała związana z programem.

To doświadczenie dało jej możliwość spojrzenia na show z dwóch stron. Najpierw sama musiała przygotowywać się do występu, trenować przez cały tydzień i radzić sobie z presją transmisji na żywo. Później obserwowała uczestników już jako gospodyni programu.
Jak sama przyznała, emocje wcale nie znikały wraz ze zmianą miejsca. Wręcz przeciwnie. Widząc kolejne gwiazdy na parkiecie, czasami sama miała ochotę do nich dołączyć.
Skrzynecka ma zresztą na koncie również udział w pierwszej edycji „Twoja Twarz Brzmi Znajomo”. Tam poszło jej jeszcze lepiej — wygrała program, a później została jego jurorką.

Po 21 latach od debiutu „Tańca z gwiazdami” jej wspomnienia pokazują, jak bardzo zmienił się program. To, co na początku było dla uczestników wielką niewiadomą, z czasem stało się jednym z najbardziej rozpoznawalnych telewizyjnych widowisk. A Katarzyna Skrzynecka może powiedzieć, że była na parkiecie od samego początku.