Grażyna Torbicka i Adam Torbicki są razem od ponad czterdziestu lat. Przez tak długi czas zdążyli przeżyć zarówno spokojne chwile, jak i trudniejsze okresy. Ostatnio w ich codzienności zaszła jednak istotna zmiana, o której dziennikarka opowiedziała podczas szczerej rozmowy z Moniką Borzym.
Podcast piosenkarki pojawił się późnym piątkowym wieczorem na kanale YouTube „Onet Styl Życia”. Torbicka tym razem znacznie szerzej niż zwykle zajrzała za kulisy swojego prywatnego życia. Opowiedziała nie tylko o małżeństwie, ale również o tym, jak wygląda jej codzienność, kiedy nie występuje przed kamerami.

Okazuje się, że poza światem telewizji prowadzi bardzo zwyczajne życie. Zamiast nieustannie myśleć o eleganckich stylizacjach, wydarzeniach i wywiadach, z przyjemnością zajmuje się domem. Gotowanie i porządki są dla niej sposobem na odpoczynek.
„Ja lubię dom i lubię atmosferę domową i lubię to, jak mam takie poczucie, że wszystko w koło domu jest dobrze, to ja wtedy rzeczywiście odpoczywam. Ja bardzo lubię gotować, lubię dbać o dom, lubię też sprzątać, robić porządki, co mi sprawia ogromną przyjemność” — wyznała.
W rozmowie nie zabrakło również tematu jej małżeństwa. Torbicka nie próbowała przedstawiać ponad czterdziestu lat wspólnego życia jako niekończącej się sielanki. Wręcz przeciwnie — przyznała, że ich relacja przechodziła przez różne etapy.

„Teraz jest fajnie, ale to nie jest tak, że jest cały cudownie i w ogóle są różne zakręty, są różne przepaści i tak dalej i tak dalej. No ale tak to jest w życiu, bo ten czas naszego bycia razem rzeczywiście jest bardzo długi. (…) Raz jest cudowniej, raz jest normalniej, raz jest konfliktowo, ale gdzieś tam wiemy, (…) że po prostu jest nam ze sobą dobrze, no nawet jak się nie lubimy” — powiedziała.
Jedna z najważniejszych zmian dotyczy obecnie Adama Torbickiego. 73-letni lekarz zakończył etap intensywnej pracy zawodowej i przeszedł na emeryturę. Torbicka potwierdziła tym samym informacje, które wcześniej pojawiały się na ten temat.
Nie oznacza to jednak, że jej mąż całkowicie zrezygnował z aktywności. Sama dziennikarka zauważyła, że jej przejście na emeryturę również nie oznaczało nagle pustego kalendarza. Wręcz przeciwnie — nadal ma mnóstwo zajęć.

„Adam już też przeszedł na emeryturę, ale nie całkowicie, bo to tak jak ja też przeszłam na emeryturę i powiedziałam sobie, że będę naprawdę robić tylko to, co chcę robić i… nie mam jednego dnia wolnego w kalendarzu, ale teraz rzeczywiście jest też taki fajny okres, bo Adam przez to, że on jest lekarzem i właściwie zawsze był odpowiedzialny za albo zespół, albo był szefem kliniki, (…) albo prowadził bardzo intensywne prace naukowe, więc to wszystko powodowało [stresujące sytuacje – przyp. red.]” — wyjaśniła.
Przez lata zawodowe obowiązki Adama często wpływały na ich wspólną codzienność. Torbicka wspominała nawet sytuacje, gdy podczas przyjęcia telefon potrafił nagle przerwać ich wspólny wieczór, a ona zostawała sama. Jednocześnie podkreśliła, że właśnie w tych kwestiach nigdy nie miała do męża pretensji.

Teraz sytuacja wygląda spokojniej. Oboje nadal są aktywni i mają własne zajęcia, ale presja związana z intensywną pracą Adama wyraźnie się zmniejszyła.
„No więc tak sobie żyjemy. Bardzo lubimy to, czym się zajmujemy. To też jest ważne” — podsumowała Grażyna.