Majka Jeżowska ma już 66 lat, ale o muzycznej emeryturze najwyraźniej nie zamierza myśleć. Wokalistka przygotowuje kolejny materiał i chce wykorzystać go do pokazania publiczności, jak dziś wygląda jej praca twórcza. Wszystko ma mieć również związek z przygotowywanym filmem dokumentalnym o jej życiu.
Artystka od lat pozostaje aktywna i wciąż szuka nowych sposobów na kontakt z publicznością. Jednym z wcześniejszych projektów był album „Moja playlista 45”, wydany z okazji 45-lecia jej obecności na polskiej scenie muzycznej. Teraz Jeżowska chce pójść jeszcze dalej.

Wokalistka ma konkretny pomysł na nowe nagrania. Zamierza przygotować współczesne wersje utworów z albumu „Wibracje”. Jak sama przypomniała, był to jej ostatni krążek zawierający piosenki określane przez nią jako bardziej dorosłe.
Jeżowska nie ukrywa, że stworzenie nowego repertuaru będzie dla niej sporym wyzwaniem. Jednocześnie właśnie ten proces chce pokazać w przygotowywanym dokumencie.
„Mam pomysł na zrobienie nowych wersji piosenek z płyty „Wibracje”, która była płytą moją ostatnią z takimi piosenkami dorosłymi można powiedzieć. (…) Generalnie będę nagrywać nowe rzeczy, bo powstaje o mnie film dokumentalny. Powodem nagrania płyty jest film, by pokazywał, jak się męczę nad tworzeniem nowego repertuaru” – mówiła z uśmiechem w rozmowie z Radiem Złote Przeboje.

Dla Jeżowskiej nowe piosenki nie muszą jednak powstawać wyłącznie z myślą o wynikach czy dotarciu do jak największej liczby odbiorców. Artystka podkreśla, że obecnie muzyka jest również sposobem na wyrażenie samej siebie.
Chce tworzyć dokładnie to, co czuje i co „gra jej w duszy”. Z tego powodu zapowiadany album ma być różnorodny, pełen różnych brzmień i pomysłów.
„Tam możecie się spodziewać wszystkiego” – zapowiedziała.
Jeżowska przyznała również, że trudno byłoby jej zamknąć własną twórczość w jednej stylistyce. „Mnie jest trudno zrobić płytą spójną, jednorodną, bo ja taka nie jestem” – stwierdziła.

Szczególnie interesująco brzmi roboczy tytuł nowego projektu. Wokalistka określa go na razie mianem „ostatniej” płyty. Nie wyjaśniła szerzej, co dokładnie kryje się za tym określeniem, ale podkreśliła, że może ono symbolizować ważny moment w jej artystycznej drodze.
Nie oznacza to jednak rezygnacji z muzyki. Wręcz przeciwnie. Jeżowska chce ponownie poczuć satysfakcję z wypuszczania własnych utworów i dzielenia się nimi z publicznością.
„Żeby znowu poczuć radość, że wypuszczam w świat jakieś dźwięki. Ładne, mam nadzieję” – podsumowała.
View this post on Instagram
Wszystko wskazuje więc na to, że przed 66-letnią artystką kolejny twórczy etap. Tym razem szczególnie osobisty, bo związany zarówno z nową muzyką, jak i historią jej wieloletniej kariery, która ma zostać pokazana w filmie dokumentalnym.