Alicja Majewska i Włodzimierz Korcz od blisko pięciu dekad tworzą na scenie wyjątkowy duet. Przez lata wspólnych występów wypracowali własne przyzwyczajenia i sposób przygotowywania się do koncertów. Teraz piosenkarka opowiedziała o jednym z nich i przy okazji pokazała, jak dużym wsparciem jest dla niej kompozytor.
Majewska i Korcz znaleźli się w gronie artystów, którzy wystąpili podczas trzeciego dnia Top of the Top Sopot Festival. Po swoim występie wokalistka rozmawiała z reporterem „Faktu”. Jednym z tematów była kondycja jej głosu oraz sposób, w jaki przygotowuje się do śpiewania.

Artystka przyznała, że przez wiele lat kształciła swój głos i wykonywała ćwiczenia emisyjne. Regularna nauka trwała kilkanaście lat, aż do momentu śmierci jej instruktorki śpiewu w 1988 roku.
Od tamtej pory Majewska korzysta z wypracowanego zestawu ćwiczeń, szczególnie wtedy, gdy czuje, że jej głos potrzebuje dodatkowej pracy. Jeśli przez kilka dni nie śpiewała albo pojawia się gorsza forma gardła, do akcji wkracza Włodzimierz Korcz.
„Znaczy, wie pan, ja uczyłam się śpiewu przez kilkanaście lat, robiłam ćwiczenia emisyjne, aż do czasu, kiedy odeszła moja instruktor śpiewu, to był 88 rok już. Jest taki zestaw ćwiczeń, który rzeczywiście, jeżeli tego wymaga sytuacja – nie wiem, nie śpiewałam parę dni, czy gorzej się czuję z gardłem – to oczywiście pan Korcz siada i mi [daje – przyp. red.] te poprawki” – opowiedziała.

Majewska zdradziła również, jak wyglądają takie momenty z Korczem. Kompozytor potrafi zaśpiewać jej konkretną frazę, którą następnie wspólnie ćwiczą.
„Czy ty słyszysz mnie jedyna, czy ty słyszysz mnie jedyna dziś?” – przytoczyła z uśmiechem słowa Korcza.
Choć mogłoby się wydawać, że wokalistka z tak ogromnym doświadczeniem szczególnie rygorystycznie pilnuje swojego głosu, sama przyznaje, że nie jest pod tym względem wzorem do naśladowania.
Majewska lubi rozmawiać, więc jej zdaniem trudno byłoby jej całkowicie ograniczyć mówienie. Kiedy jednak rzeczywiście pojawia się problem, nie lekceważy go. W takich sytuacjach kontaktuje się ze swoim stałym foniatrą i stosuje się do jego zaleceń.

Jest jeszcze jedna osoba, która podczas prób pilnuje, aby artystka nie przesadzała z wysiłkiem. To właśnie Korcz.
„Ale tak dbać, przyznaję, że nie [dbam]. Lubię gadać, więc dużo mówię. Dbam w takim sensie, że jeżeli coś się dzieje (…), to absolutnie biegnę do foniatry takiego stałego i się dostosowuję do zaleceń. (…) Na próbach śpiewam na całe gardło, pan Korcz mnie zawsze mityguje: ‘Ala… przestań śpiewać’” – powiedziała w rozmowie z „Faktem”.
Widać więc, że ich wieloletnia współpraca wykracza poza samo wspólne pojawianie się na scenie. Korcz zwraca uwagę na formę wokalistki i pomaga jej oszczędzać głos przed występami.
Majewska nie ukrywa, że bardzo docenia takie podejście. Podkreśliła, że kompozytor wykazuje się wobec niej dużą cierpliwością i od lat otacza ją tego rodzaju opieką.

„Tę opiekę taką to ja mam ze strony pana Korcza. (…) Ma dużo cierpliwości i za to jestem mu niezwykle wdzięczna (…)” – podsumowała artystka.
Pięć dekad wspólnych występów przyniosło więc nie tylko zawodowe zgranie. Okazuje się, że za scenicznym duetem stoi również codzienna troska o to, aby Majewska mogła bezpiecznie i z odpowiednią energią wychodzić przed publiczność.