Magdalena Zawadzka przerwała milczenie. Wyznała, czego za wszelką cenę unika podczas upałów

Fale upałów dają się we znaki niemal każdemu, jednak Magdalena Zawadzka od lat ma własne sposoby na radzenie sobie z wysokimi temperaturami. Aktorka zdradziła, że są dwie rzeczy, których unika bez względu na okoliczności. Jak przyznaje, stoją za tym doświadczenia zdobywane przez lata pracy na scenie.

81-letnia gwiazda stawia przede wszystkim na proste rozwiązania. W gorące dni wybiera przewiewne ubrania, szuka chłodniejszych miejsc i stara się regularnie nawadniać organizm. Nie ukrywa jednak, że pamiętanie o odpowiedniej ilości płynów bywa dla niej wyzwaniem.

– Właściwie to są sposoby, które wszyscy stosują. Staram się znaleźć jakieś chłodniejsze miejsce, ubrać się odpowiednio. No i to, co teraz wszyscy radzą, czyli stale coś pić. Mówię, że to jest nudne w tym sensie, że trzeba o tym pamiętać. Bo jak się chce pić, to jest naturalny odruch. Ale jeżeli pije się przez rozum, to trochę mnie to męczy. Myślę: „rozumiem, powinnam się napić”, bo to jest zdrowe – wyznała.

Choć wiele osób podczas upałów sięga po napoje z kostkami lodu, Magdalena Zawadzka od lat konsekwentnie z nich rezygnuje. Powód jest dla niej bardzo ważny i wiąże się bezpośrednio z wykonywanym zawodem.

Aktorka podkreśla, że głos jest jej podstawowym narzędziem pracy. Każde przeziębienie czy podrażnienie gardła może oznaczać konieczność odwołania spektakli i innych zawodowych zobowiązań.

– Nigdy nie piję wtedy, kiedy jest gorąco, czegoś z lodem. Ale to wynika z moich zawodowych, sprawdzonych już doświadczeń. Gardło jest moim narzędziem pracy. W momencie, kiedy jest chore, tracę głos. Zaczynają się potworne kłopoty – odwoływanie przedstawień i innych zobowiązań, bo albo nie mówię, albo mówię głosem nie do przyjęcia i niepodobnym do mnie. W związku z tym bardzo uważam, żeby nie gasić pragnienia czymś zimnym. A już z lodem to w ogóle nie ma mowy. Nawet powiem pani, że mi to nie smakuje. Wolę płyny w temperaturze pokojowej – wyjaśniła.

To jednak nie jedyny sposób na ochłodę, którego unika. Równie stanowczo wypowiada się o klimatyzacji. Jak przyznaje, jej organizm źle znosi gwałtowne zmiany temperatury, dlatego nawet podczas zagranicznych podróży stara się ich unikać.

– Nie znoszę klimatyzacji. Po prostu mój organizm jej nie znosi. Reaguje natychmiast. Zdarzało mi się to wiele razy, zwłaszcza w ciepłych krajach. Uwielbiam taki klimat, ale kiedy wchodzę rozgrzana do recepcji, sklepu czy restauracji, a tam jest lodowato, bardzo źle to znoszę. Nie lubię nawiewu ani klimatyzacji. Nawet w samochodzie ustawiam ją tak, żeby była praktycznie niewyczuwalna. Zdecydowanie wolę otworzyć okno i korzystać z naturalnego powietrza – podsumowała.