Kinga Rusin od dawna prowadzi życie pełne podróży i rzadko zatrzymuje się na dłużej w jednym miejscu. Tym większym zaskoczeniem okazał się jej niespodziewany powrót do Polski. Dziennikarka pojawiła się w Warszawie, gdzie postanowiła odwiedzić bliskich i załatwić kilka codziennych spraw.
Choć na co dzień relacjonuje egzotyczne wyprawy i pokazuje kolejne zakątki świata, tym razem można było spotkać ją w samym centrum stolicy. Wizyta miała charakter prywatny i przebiegała spokojnie, aż do momentu, gdy doszło do zabawnej sytuacji.

Rusin zaparkowała samochód i skierowała się w stronę pralni. Wszystko wskazywało na to, że chce jedynie szybko załatwić jedną z codziennych spraw. Po kilku krokach nagle zatrzymała się, zawróciła i energicznie pobiegła z powrotem do auta.
Powód okazał się bardzo prozaiczny. Dziennikarka zorientowała się, że wysiadła z samochodu, nie zabierając rzeczy, które miała oddać do pralni. Na szczęście pranie znajdowało się na tylnym siedzeniu, więc wystarczyło wrócić do auta i dokończyć rozpoczęte zadanie.
Krótka chwila roztargnienia nie popsuła jej planów. Po załatwieniu wszystkich spraw Kinga Rusin nie została jednak w Polsce zbyt długo.

Niedługo później ponownie wyruszyła w podróż razem ze swoim partnerem Markiem Kujawą. Tym razem ich celem była stolica Malezji – Kuala Lumpur, gdzie postanowili uczcić imieniny dziennikarki.
Pobyt w azjatyckiej metropolii był dla pary okazją nie tylko do zwiedzania, ale również do wyjątkowej kulinarnej uczty. Rusin przyznała, że tym razem nie zamierzała sobie niczego odmawiać.
Jak opowiedziała w mediach społecznościowych, świętowanie przeciągnęło się na dwa dni. W restauracji Molina z widokiem na słynne Petronas Towers skosztowała dziewięciu dań z menu degustacyjnego i potraktowała tę kolację jako wyjątkowy prezent z okazji swoich imienin.

„Imieniny to doskonałe usprawiedliwienie dla rozpusty. Jak inaczej wytłumaczyłabym sobie zjedzenie na raz dziewięciu dań z degustacyjnego menu? A ja po prostu świętowałam! A że było to dzień po moich imieninach? Kto powiedział, że nie można świętować przez dwa dni. Celebrowaliśmy w Kuala Lumpur na grubo, w gwiazdkowej restauracji Molina z widokiem na słynne Petronas Towers” – napisała.
Wygląda więc na to, że krótki pobyt w Polsce był jedynie przystankiem przed kolejną zagraniczną przygodą, a Kinga Rusin ani myśli rezygnować ze swojego podróżniczego stylu życia.