Karol Strasburger przerwał milczenie po latach. Mało kto wiedział, co robił zanim został gwiazdą „Familiady”

Karol Strasburger od wielu lat kojarzony jest przede wszystkim z rolą gospodarza kultowego teleturnieju „Familiada” oraz z występami w znanych produkcjach, takich jak „Noce i dnie” czy „Czterdziestolatek”. Jednak droga do popularności wcale nie była oczywista. Zanim zdobył rozpoznawalność jako aktor i prezenter, przeżył kilka nietypowych etapów życia, o których długo mówiło się niewiele.

Początkowo jego plany zawodowe wyglądały zupełnie inaczej. Strasburger rozpoczął naukę w Wyższej Szkole Morskiej w Szczecinie, ponieważ wyobrażał sobie przyszłość związaną z morzem. Szybko jednak przekonał się, że rzeczywistość nie wygląda tak romantycznie, jak zakładał.

Po roku zdecydował się zrezygnować ze studiów i skierował swoją uwagę w stronę aktorstwa. Jak sam wspominał, duży wpływ na tę decyzję miała pewna znajomość z czasów nauki.

„W szkole morskiej miałem kolegę, którego narzeczona zdawała właśnie do aktorskiej. I jakoś tak mnie to natchnęło, tym bardziej że zakochałem się w niej i potem była ze mną” – opowiadał w rozmowie z „Super Expressem”.

Jego wybór nie był jednak dla wszystkich oczywisty. Rodzina z niepokojem obserwowała kolejne decyzje młodego Karola. Nie został marynarzem, nie związał też swojej przyszłości ze sportem, choć przez lata trenował gimnastykę. Ostatecznie właśnie aktorstwo okazało się kierunkiem, który przyniósł mu największy sukces.

Zanim jednak na dobre pojawił się na ekranach, miał za sobą niezwykłą przygodę z cyrkiem. W wieku 25 lat pracował jako akrobata, wykorzystując swoje sportowe umiejętności. Był częścią programu przygotowanego z myślą o najmłodszych widzach.

Ta przygoda nie zakończyła się jednak szczęśliwie. Podczas jednego z występów doszło do groźnej sytuacji, gdy zawiodły zabezpieczenia. Strasburger doznał poważnych obrażeń i sam przyznał później, że całe zdarzenie było bardzo trudnym doświadczeniem.

„Źle to się skończyło, było bardzo niefajnie i nieprzyjemnie” – wspominał.

Po tym wydarzeniu postanowił zrezygnować z występów akrobatycznych. Nie oznaczało to jednak całkowitego pożegnania z cyrkowym światem. Po pewnym czasie wrócił tam w zupełnie nowej roli — jako konferansjer.

To właśnie cyrk stał się miejscem, gdzie zdobywał pierwsze doświadczenia związane z prowadzeniem wydarzeń i kontaktem z publicznością. Występował nie tylko w Polsce, ale również w Finlandii.

„To był jeden z lepszych europejskich cyrków, występowali w nim artyści z całego świata. Witałem gości i zapowiadałem numery. Mój strój był uszyty przez krawca, który szył dla Elvisa Presleya” – opowiadał Strasburger.

Jak później przyznał w rozmowie z TVN Warszawa, kilka miesięcy pracy w tej roli okazało się bardzo ważnym etapem. Zdobyte wtedy umiejętności prowadzenia sceny i rozmowy z widzami przydały mu się wiele lat później, gdy rozpoczął karierę prezentera telewizyjnego.