Dla Dody ostatnie tygodnie okazały się wyjątkowo trudne. Po bolesnych wydarzeniach w życiu prywatnym przyszła kolejna wiadomość, z którą trudno było się zmierzyć. Tym razem chodziło o osobę, która od lat pozostaje bardzo blisko artystki, choć na co dzień nie pojawia się często w blasku fleszy.
Oliwia Lubieniecka od dawna należy do grona znajomych wokalistki. Ich relacja nigdy nie opierała się na publicznych gestach czy regularnym pokazywaniu wspólnych zdjęć. Tym bardziej zaskoczyło to, że przez pewien czas Doda nie wiedziała o tym, co dzieje się w życiu przyjaciółki.

Lubieniecka opowiedziała o diagnozie i leczeniu złośliwego nowotworu trzustki. Jak przyznała, początkowo nie chciała obciążać Dody kolejnymi trudnymi informacjami.
W tamtym czasie wokalistka przeżywała śmierć Łukasza Litewki i uczestniczyła w jego pogrzebie. Z tego powodu Oliwia zdecydowała, że nie powie jej od razu o planowanej operacji i pobycie w szpitalu.
Jak wspominała, przekazała wiadomość przez osobę z otoczenia artystki dopiero wtedy, gdy uznała, że będzie odpowiedni moment.
Reakcja miała być natychmiastowa.
Według jej relacji Doda bardzo szybko pojawiła się w szpitalu i przyjechała przygotowana — z rzeczami, które mogły pomóc po zabiegu. Oliwia podkreśliła też, że wokalistka dobrze orientuje się w tematach medycznych, ponieważ podobne problemy zdrowotne dotyczą również jej taty.

Od początku miała być przekonana, że najważniejsze jest szybkie działanie i wykonanie operacji.
W rozmowie pojawił się jednak także temat doświadczeń związanych z leczeniem.
Lubieniecka opowiedziała, że początkowo korzystała z publicznej opieki zdrowotnej i bardzo źle wspomina ten etap. Mówiła o wielogodzinnym oczekiwaniu i sytuacji, która szczególnie zapadła jej w pamięć.
Twierdziła, że kiedy chciała wypisać się ze szpitala, usłyszała od lekarza informację o możliwej diagnozie w sposób, który bardzo nią wstrząsnął. Jak przyznała — nie była wtedy przygotowana na tak przekazane słowa.
Później pojawiły się też sytuacje związane z jej znajomością z Dodą.

Oliwia opowiadała, że obecność wokalistki podczas odwiedzin budziła zainteresowanie, a w pewnym momencie usłyszała pytania niezwiązane bezpośrednio z leczeniem. To właśnie ten moment szczególnie ją zabolał.
Najważniejsze okazało się jednak to, że operacja doszła do skutku. Od zabiegu minął już miesiąc, a ona mogła wrócić do codzienności i — jak podkreśla — ogromną rolę odegrało wsparcie ludzi, którzy byli obok w najtrudniejszym czasie.