Natasza Urbańska od dawna jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci polskiego show-biznesu. Przez lata budowała swoją pozycję jako wokalistka, aktorka i performerka, a prywatnie stworzyła rodzinę z Januszem Józefowiczem. Choć na swoim koncie ma wiele sukcesów, jest moment, do którego wciąż wraca z dużymi emocjami.
W najnowszej rozmowie artystka opowiedziała o czasie, który okazał się dla niej wyjątkowo trudny. Chodzi o rok 2014 i premierę utworu „Rolowanie” — projektu, który miał być muzycznym krokiem naprzód, a wywołał zupełnie inną reakcję niż zakładała.

Piosenka i teledysk błyskawicznie stały się jednym z najgłośniejszych tematów w sieci. Szczególnie dużo emocji wzbudziły odważne sceny z klipu. Skala komentarzy i zainteresowania okazała się dla Urbańskiej całkowitym zaskoczeniem.
Jak dziś wspomina, w chwili wybuchu całej sytuacji była daleko od Polski. Razem z Januszem Józefowiczem przebywała wtedy w Kenii i przez moment nie miała pojęcia, co dzieje się wokół premiery.
„Wypuściłam ten klip i nawet się nie spodziewałam, że będzie takie zamieszanie. Wyjechaliśmy do Kenii i nagle rano budzimy się i mam milion smsów, nieodebranych telefonów… Janusz mówi: Ja mam to samo” — opowiadała.

To, co miało być spokojnym wyjazdem, szybko zamieniło się w trudny czas pełen napięcia. Zamiast odpoczynku pojawiło się poczucie przytłoczenia i konieczność zmierzenia się z ogromnym zainteresowaniem.
Urbańska przyznała, że konsekwencje tamtej sytuacji zostały z nią na długo. Nie chodziło wyłącznie o medialny szum, ale także o bardzo osobiste doświadczenia.

„To było takie zjawisko totalne. Nie mogłam dojść do siebie. Do dzisiaj mam strach, żeby odbierać telefony, bo kilka takich telefonów obraźliwych otrzymałam” — wyznała.
Artystka podkreśliła, że był to jeden z najbardziej wymagających momentów, z jakimi mierzyła się zarówno zawodowo, jak i prywatnie. Po latach mówi o tym spokojniej, ale nie ukrywa, że tamten okres zostawił po sobie ślad.