„Nie ma już odwrotu. Ola Filipek mówi wprost, jak wygląda jej życie”

Od miesięcy życie Oli Filipek to nieustanny ruch między Krakowem a Warszawą. Prezenterka łączy pracę w radiu z telewizyjnymi obowiązkami, co oznacza ciągłe podróże i napięty grafik. Mimo intensywnego tempa nie ukrywa, że nie zamierza z tego rezygnować.

Dla wielu widzów i słuchaczy jej nazwisko przez lata było przede wszystkim głosem radia RMF FM. Od ponad dekady prowadzi tam popołudniowe pasmo i właśnie w Krakowie ma swoje zawodowe centrum życia. Wszystko zmieniło się jednak, gdy pojawiła się w programie „Taniec z gwiazdami”.

Udział w tanecznym show otworzył jej drzwi do telewizji. Z czasem pojawiła się także w programie „halo tu polsat”, co sprawiło, że regularnie zaczęła kursować do Warszawy. Od tego momentu jej codzienność stała się logistycznym wyzwaniem — praca, treningi, nagrania i podróże zaczęły się przeplatać bez przerwy.

Sama prezenterka przyznaje, że jej dzień jest dokładnie zaplanowany. Rano trening, potem chwila w domu, a następnie praca w radiu. Do tego dochodzą wyjazdy do stolicy kilka razy w miesiącu, które stały się stałym elementem jej życia.

Mimo tempa nie narzeka. Jak podkreśla, energia i adrenalina są jej potrzebne, a ona sama wciąż „nadąża” za tym rytmem. Nie ukrywa też, że zdarzają się momenty zmęczenia, ale traktuje to jako część swojej zawodowej drogi.

Duży wpływ na jej podejście miał udział w programie „Taniec z gwiazdami”. To tam — jak mówi — nauczyła się inaczej patrzeć na siebie, swoje błędy i sukcesy. Zaczęła bardziej doceniać własną pracę i nie traktować porażek zbyt surowo.

Zwraca też uwagę na ludzi, których tam poznała. Obcowanie z doświadczonymi osobami sprawiło, że zaczęła inaczej oceniać własną karierę i dostrzegać, jak wiele już osiągnęła. Dziś podkreśla, że ceni w sobie pracowitość i energię, która pozwala jej działać bez zatrzymania.