Kiedyś była na szczycie i wszyscy śpiewali jej utwory. Dziś mówi wprost, co daje jej prawdziwe szczęście

Przez lata należała do grona najbardziej charakterystycznych głosów polskiej sceny. Renata Przemyk budowała swoją pozycję konsekwentnie i bez skrótów, a publiczność szybko doceniła jej autorski styl i muzyczną niezależność. Choć największa fala popularności jest już za nią, artystka ani myśli znikać.

Jej historia zaczęła się jeszcze pod koniec lat osiemdziesiątych. Z czasem stała się jedną z tych wokalistek, które nie tylko wykonywały piosenki, ale same tworzyły ich brzmienie i treść. To właśnie autentyczność i własny język artystyczny sprawiły, że zdobyła wiernych słuchaczy.

Dziś działa trochę inaczej niż kiedyś. Nie ściga się o radiowe rekordy i nie próbuje wracać do dawnych schematów. Zamiast tego stawia na projekty bliższe sobie i muzykę, która daje jej satysfakcję. W 2024 roku pokazała fanom album „Vera to ja”, który stał się dla niej szczególnie osobistym wydawnictwem.

Wyjątkowe znaczenie miał zwłaszcza utwór „Córeńko”. Piosenkarka otwarcie przyznała, że dedykowała go swojej córce Klarze i nie ukrywała emocji związanych z premierą.

„W dniu premiery płyty zaprezentujemy teledysk do singla ‘Córeńko’, to wyjątkowa piosenka dedykowana Klarze. Kocham Cię Córeńko moja — bezwarunkowo” — napisała wtedy.

Choć nie pojawia się dziś wszędzie tak często jak kiedyś, nadal regularnie spotyka się z publicznością podczas koncertów. Nie zamyka też żadnego etapu i pokazuje, że kariera nie zawsze musi wyglądać tak samo przez całe życie.

W sferze prywatnej również przeszła swoją drogę. Po doświadczeniach związanych z zakończeniem trudnej relacji zaczęła inaczej patrzeć na siebie i własne potrzeby. Nie ukrywała, że przeszłość była bolesna, ale z perspektywy czasu dostrzega w niej także ważną lekcję.

„Ten związek nie miał szans z wielu innych powodów. Tym razem ja kochałam za bardzo. Ale zyskałam świadomość. Wiem, ile potrafię dać […]. Minęły lata i jestem w tym wszystkim w stanie dostrzec elementy, które mnie zbudowały. Dojrzałam” — mówiła.

Dziś dużo częściej mówi o spokoju niż o sukcesie. O zwyczajnych chwilach, relacji z córką i codzienności, którą nauczyła się doceniać.

„Żyję tu i teraz. Czuję smak dobrej kawy, którą obie pijemy, ciekawi mnie nasza rozmowa, doceniam, że nic mnie nie boli. Mam zdrowe dziecko. Cieszę się, że mogę robić to, co kocham. Że mój głos wciąż jest silny. Że udało mi się wszystko poukładać” — przyznała.

Dla Renaty Przemyk to właśnie dziś wydaje się najważniejsze — nie tempo, nie rozgłos i nie liczby, ale poczucie, że jest dokładnie tam, gdzie chce być.