Wyszkoni pojawiła się w Opolu i od razu zrobiło się głośno. Jeden element stylizacji skradł całe show

Podczas pierwszego wieczoru Festiwalu w Opolu nie brakowało muzycznych emocji, ale to Anna Wyszkoni przyciągnęła uwagę nie tylko repertuarem. Artystka świętowała wyjątkowy moment — dokładnie 30 lat obecności na scenie — i postanowiła zrobić to po swojemu.

Publiczność od lat kojarzy ją z charakterystycznym głosem i przebojami, które najpierw przyniosły popularność zespołowi Łzy, a później otworzyły jej drogę do solowej kariery. To właśnie dzięki utworom takim jak „Agnieszka już dawno”, „Narcyz się nazywam” czy „Oczy szeroko zamknięte” zdobyła wierne grono słuchaczy w całym kraju.

Na opolskiej scenie nie zabrakło jubileuszowego klimatu. Wyszkoni wykonała swoje najbardziej znane utwory i pojawiła się również u boku innych artystów — wśród nich znaleźli się Wojciech Łuszczykiewicz z zespołu Video oraz Kuba Badach.

Tym razem jednak nie tylko muzyka wywołała reakcje. Chwilę po rozpoczęciu występu widzowie zaczęli zwracać uwagę na jej sceniczny wygląd.

Piosenkarka wybrała jasną, dopasowaną mini sukienkę, która podkreślała sylwetkę, ale to nie ona stała się głównym tematem rozmów. Największe zainteresowanie wzbudził spektakularny dodatek — obszerna, falbaniasta forma narzucona na stylizację, która momentami niemal całkowicie zasłaniała artystkę.

Przez część występu właśnie ten element przyciągał wzrok bardziej niż sama scena. W pewnym momencie Anna zdecydowała się jednak zrezygnować z efektownego okrycia i kontynuowała koncert w prostszej wersji stylizacji.

 

Po tej zmianie uwaga publiczności wróciła już przede wszystkim do muzyki i jubileuszowego występu, który dla wokalistki był symbolicznym podsumowaniem trzech dekad pracy artystycznej.