„Jedna decyzja, która zmieniła wszystko” Ostrowska do dziś wraca do tej straconej szansy

Ilona Ostrowska od lat pozostaje jedną z najbardziej rozpoznawalnych polskich aktorek, a rola Lucy z „Rancza” przyniosła jej ogromną popularność i sympatię widzów. Mimo bogatego dorobku zawodowego sama przyznaje, że w jej karierze jest moment, którego nie potrafi sobie do końca wybaczyć.

Aktorka ma na koncie występy w wielu produkcjach telewizyjnych i filmowych, między innymi w „Na dobre i na złe” czy „Szpilkach na Giewoncie”. Choć nie narzeka na brak pracy i wciąż pojawia się w nowych projektach, pewne zawodowe „co by było gdyby” nadal wraca w jej wspomnieniach.

Największy żal dotyczy jednej z najbardziej prestiżowych propozycji, jaka mogła pojawić się w jej karierze. Chodzi o film w reżyserii Andrzeja Wajdy, w którym ostatecznie wcieliła się Agnieszka Grochowska. Ostrowska była bardzo blisko tej roli i jak sama przyznaje, znalazła się na końcowym etapie castingu.

Decydujący moment jednak jej umknął. Aktorka wyznała, że w czasie, gdy miała pojawić się na ostatnim przesłuchaniu, przebywała za granicą i nie zdążyła wrócić do kraju. Ta sytuacja sprawiła, że szansa na rolę przeszła jej koło nosa.

 

Jak podkreśla, to doświadczenie do dziś budzi w niej emocje, bo chodziło o projekt wyjątkowej rangi i współpracę z jednym z najwybitniejszych reżyserów polskiego kina. To właśnie dlatego ten moment wciąż wraca w jej wspomnieniach jako coś, czego nie da się już odwrócić.

Ostrowska przyznaje jednak, że nie była to jedyna rola, o której marzyła, a która ostatecznie trafiła do innych aktorek. Wśród takich projektów wymienia również postać Michaliny Wisłockiej, którą również chciała zagrać.

Mimo tych zawodowych rozczarowań aktorka podkreśla, że nie zamyka się na przyszłość i wciąż liczy na kolejne ambitne propozycje, które pozwolą jej realizować się w nowych rolach.