Związek Agnieszki Kaczorowskiej i Marcina Rogacewicza szybko przeniósł się także na grunt zawodowy. Para postanowiła wykorzystać wspólną pasję i stworzyć własny spektakl, który spotkał się z ogromnym zainteresowaniem publiczności. Wszystko wskazywało na to, że przed zakochanymi otwiera się kolejny udany rozdział. Rzeczywistość okazała się jednak nieco inna. Artyści musieli zweryfikować swoje plany, a o kulisach tej sytuacji opowiedzieli podczas szczerej rozmowy.
Od telewizyjnego parkietu do wspólnego projektu
Dla Agnieszki Kaczorowskiej i Marcina Rogacewicza udział w 17. edycji „Tańca z gwiazdami” okazał się czymś znacznie więcej niż tylko kolejnym zawodowym wyzwaniem. To właśnie podczas programu ich relacja nabrała zupełnie nowego wymiaru. Po pierwszym występie aktor zdecydował się publicznie przyznać, że z serialową Bożenką łączy go nie tylko taniec.

Choć oboje świetnie radzili sobie w walce o Kryształową Kulę, ich przygoda z programem zakończyła się na siódmym odcinku. Nie oznaczało to jednak końca wspólnych tanecznych planów. Wręcz przeciwnie. Marcin odkrył, że aktywność na parkiecie daje mu mnóstwo satysfakcji i postanowił rozwijać tę pasję razem z ukochaną.
Z tego pomysłu narodził się spektakl „7”. Agnieszka i Marcin połączyli w nim teatr, taniec oraz muzykę, tworząc przedstawienie o bardzo osobistym charakterze.
Tancerka od początku nie ukrywała, jak wiele ten projekt dla nich znaczy. Zapowiadając premierę, opowiadała o spełnianiu wspólnego marzenia i zapraszała widzów do świata, w którym najważniejszymi tematami są wolność, miłość, namiętność i odnajdywanie siebie na nowo.

Przedstawienie szybko zdobyło sympatię publiczności. Duże zainteresowanie i bilety znikające z kas sprawiły, że zakochani zdecydowali się zaplanować występy w różnych częściach Polski. Wszystko wskazywało na to, że czeka ich intensywny sezon pełen spotkań z widzami.
Kaczorowska nie ukrywa rozczarowania. Plany legły w gruzach
Niestety, realizacja ambitnego harmonogramu nie przebiegła tak, jak zakładali twórcy. W pewnym momencie pojawiły się przeszkody organizacyjne, które zmusiły ich do całkowitej zmiany wcześniejszych założeń.
O sytuacji Agnieszka opowiedziała w podcaście „Z Bliska”. W rozmowie przyznała, że pierwotnie występy miały odbywać się przez cały rok, zarówno wiosną, jak i jesienią. Nie kryła przy tym, że rzeczywistość mocno odbiegła od tego, czego oczekiwali.
Małgorzata Rozenek-Majdan, która prowadziła rozmowę, postanowiła dowiedzieć się, czy za zmianami stały jakieś nieprzewidziane okoliczności i czy ktoś utrudnił parze realizację planów.

Odpowiedź zakochanych była wymowna. Potwierdzili, że pojawiły się przeszkody, ale nie zamierzali publicznie zagłębiać się w szczegóły całej sytuacji. Zaznaczyli jedynie, że pierwotny scenariusz wyglądał zupełnie inaczej, a ostateczny obrót spraw nie wynikał z ich winy.
Znaleźli wyjście z sytuacji. „7” wraca w nowej odsłonie
Mimo komplikacji Agnieszka i Marcin nie zamierzają rezygnować ze swojego projektu. Zamiast dalszego planowania rozbudowanej trasy koncertowej znaleźli rozwiązanie, które pozwoli im regularnie spotykać się z publicznością.
Marcin Rogacewicz poinformował, że spektakl powróci pod nazwą „7. Reaktywacja”. Tym razem przedstawienie będzie można oglądać na stałe w warszawskim Teatrze Palladium.
Dla pary to szansa na kontynuowanie wspólnego przedsięwzięcia mimo wcześniejszych komplikacji. Aktorzy nie zamierzają też poprzestawać na jednym przedstawieniu.
View this post on Instagram
W rozmowie Rogacewicz zdradził, że oboje mają już kolejne pomysły na wspólną działalność artystyczną. Nie chcieli jednak zdradzać szczegółów. Zamiast składać kolejne deklaracje, wolą najpierw doprowadzić nowe projekty do realizacji.
Wygląda więc na to, że choć zawodowa rzeczywistość zmusiła ich do zmiany kierunku, wspólna praca nadal sprawia im przyjemność. A spektakl „7” otrzyma kolejną szansę na zdobycie serc widzów.