Kinga Rusin i Stefano Terrazzino spotkali się na parkiecie „Tańca z gwiazdami” w 2006 roku. Ich wspólny występ zakończył się zwycięstwem, ale okazało się, że ta znajomość przyniosła znacznie więcej niż tylko Kryształową Kulę. Po dwóch dekadach tancerz wrócił wspomnieniami do tamtego okresu i opowiedział, jak bardzo udział w programie zmienił jego przyszłość. W jego słowach nie zabrakło wzruszenia i wdzięczności wobec dawnej partnerki.
Dziś życie Kingi Rusin wygląda zupełnie inaczej niż w czasach jej telewizyjnej kariery. Dziennikarka wycofała się z regularnej pracy przed kamerami i postawiła na podróże. W odkrywaniu kolejnych zakątków świata towarzyszy jej partner Marek Kujawa.

Ostatnio zrobiła jednak wyjątek i pojawiła się na gali Telekamer. Jej obecność szybko przyciągnęła uwagę, a stylizacja dziennikarki była jedną z szeroko komentowanych kreacji wieczoru.
Na tym samym wydarzeniu pojawił się również Stefano Terrazzino. Dla tancerza była to okazja do ponownego spotkania z kobietą, z którą przed laty przeżył jeden z najważniejszych momentów swojej kariery. W czwartej edycji „Tańca z gwiazdami” stworzyli duet, który zdobył sympatię widzów i sięgnął po główną nagrodę.
Stefano Terrazzino wrócił wspomnieniami do początków swojej kariery w Polsce
Spotkanie z Kingą wywołało u tancerza wiele emocji. Po gali opublikował w mediach społecznościowych osobisty wpis, w którym przypomniał sobie, jak wyglądały jego pierwsze miesiące w Polsce.
Okazuje się, że początkowo wcale nie planował zostać tutaj na stałe. Przyjazd miał być jedynie krótkim zawodowym epizodem. Terrazzino zakładał, że spędzi w Polsce pół roku, zatańczy w jednej edycji programu i wróci do swojego dotychczasowego życia.

Rzeczywistość potoczyła się jednak zupełnie inaczej. Właśnie udział w tanecznym show i współpraca z Rusin zapoczątkowały wielką zmianę.
„Nie widujemy się często, ale są takie osoby, przy których wystarczy jedna chwila i nagle wszystko wraca. Wszystkie wspomnienia, emocje, początki…” – napisał Stefano na Instagramie.
Następnie przypomniał, że do Polski przyjechał 21 lat temu, początkowo z bardzo ograniczonymi planami. Nie przypuszczał wtedy, że krótka przygoda z telewizją stanie się początkiem całego życia w nowym kraju.
Jedno wspólne zdjęcie przywołało emocje sprzed dwóch dekad
Szczególnie zapadł mu w pamięć moment, gdy podczas gali objął Kingę do wspólnej fotografii. Jak przyznał, przez krótką chwilę miał wrażenie, że ponownie znaleźli się na parkiecie jako uczestnicy czwartej edycji programu.

W jego pamięci odżyły obrazy dawnych treningów, występów i emocji towarzyszących rywalizacji. Tym razem jednak spojrzał na wszystko z zupełnie innej perspektywy. Z upływem lat jeszcze bardziej docenił ludzi, których spotkał na swojej drodze, oraz możliwości, jakie przyniosła mu tamta przygoda.
„I wczoraj, kiedy objąłem Kingę do zdjęcia, przez chwilę poczułem się tak, jakbyśmy znowu byli parą numer 2 w czwartej edycji. Jakby zaraz miała zagrać muzyka i mielibyśmy wyjść na parkiet” – wyznał.
Tancerz podkreślił również, że dziś patrzy na tamten okres z większą świadomością i wdzięcznością. Wspólne występy z Kingą Rusin były bowiem czymś znacznie ważniejszym niż kolejnym zawodowym zadaniem.
Na koniec Stefano zwrócił się bezpośrednio do Kingi

W swoim wpisie Terrazzino nie zapomniał o dawnej partnerce z programu. Postanowił osobiście jej podziękować za wspólną przygodę, która miała tak duży wpływ na jego dalsze losy.
„Kinga, dziękuję za ten nasz taniec sprzed 21 lat. Kto by wtedy pomyślał, że te moje sześć miesięcy zamieni się w całe życie w Polsce…” – podsumował.
To wyznanie pokazuje, jak ważne miejsce w jego wspomnieniach zajmuje dziennikarka. Choć od ich wspólnego zwycięstwa minęło już wiele lat, jedno spotkanie wystarczyło, by wróciły emocje z początków jego polskiej kariery.