Krystyna Janda powiedziała to wprost. Z kinem pożegnała się już jakiś czas temu

Krystyna Janda od dekad pozostaje jedną z najważniejszych postaci polskiego kina i teatru. Widzowie pamiętają ją z wielu wybitnych kreacji, między innymi z roli Agnieszki w „Człowieku z marmuru” Andrzeja Wajdy, Antoniny Dziwisz w filmie Ryszarda Bugajskiego czy Marty w „Tataraku”. Za całokształt swojej działalności została także uhonorowana Orłem przyznanym przez Polską Akademię Filmową.

Dziś aktorkę znacznie częściej można spotkać na scenie niż przed kamerą. Jej filmowe występy pojawiają się sporadycznie i zazwyczaj są to role epizodyczne. Widzowie zobaczą ją między innymi w „Lalce” Macieja Kawalskiego, gdzie wcieli się w hrabinę Joannę Karolową. Wcześniej pojawiła się również w „Matkach pingwinów” oraz serialu „Królestwo kobiet”.

Nie są to jednak kreacje, w których Janda mogłaby w pełni wykorzystać swoje możliwości. Aktorka nie ukrywa, że taki stan rzeczy nie jest przypadkowy.

Janda nie znajduje dziś dla siebie ciekawych historii

Choć dużą część swojej energii poświęca teatrowi, przyczyna jej rzadszej obecności w filmach jest również związana z tym, jakie propozycje trafiają w jej ręce. W rozmowie z magazynem „Pani” Janda otwarcie opowiedziała o swoim stosunku do współczesnego polskiego kina.

Aktorka ma poczucie, że wiele współczesnych produkcji nie podejmuje tematów, które naprawdę ją interesują. Zamiast tego twórcy, w jej ocenie, koncentrują się przede wszystkim na codzienności.

„Zamiast zadawać fundamentalne pytania, wolą się nurzać w codzienności (…). A inteligent zostaje sam, wyśmiewany, (…) marginalizowany” – powiedziała.

Janda zwróciła uwagę na obszary, które jej zdaniem mogłyby stać się inspiracją dla znacznie mocniejszych historii. Wśród nich wymieniła między innymi polską naukę, medycynę oraz prawo.

„To nie smutne, to wręcz tragiczne. Tam się zdarzają prawdziwie antyczne tragedie” – przekonywała.

Aktorka jasno wskazała również, jakie problemy są jej szczególnie bliskie.

„Interesują mnie problemy polskiego inteligenta, bo to jest mi bliskie. No i problemy tego kraju. A są to w tej chwili wielkie problemy, wielkie tematy. Tylko najwyraźniej nie interesują scenarzystów i reżyserów” – podsumowała.

Dlaczego Janda odrzuca kolejne propozycje?

W dalszej części rozmowy aktorka wyjaśniła, dlaczego mimo ogromnego doświadczenia tak rzadko pojawia się obecnie w większych rolach filmowych. Okazuje się, że otrzymuje propozycje, jednak nie wszystkie są dla niej wystarczająco interesujące.

Janda przyznała, że często rezygnuje z udziału w projektach, ponieważ oferowane jej postacie wydają się jej pozbawione wyrazistości. Nie chce podejmować pracy tylko dlatego, że pojawiła się kolejna możliwość zagrania przed kamerą.

„Nie są to dla mnie propozycje, dla których warto „zwariować” (…). Większość scenariuszy, które dostaję, to bohaterowie z jednego worka (…)” – wyznała.

Aktorka podkreśliła przy tym, że nie interesują jej historie skupione wyłącznie na polskim marginesie ani opowieści obyczajowe, które nie prowadzą do głębszych tematów.

Jej słowa pokazują, że decyzja o ograniczeniu pracy przed kamerą nie pojawiła się nagle. Janda przyznała wprost, że już wcześniej pogodziła się z myślą o zakończeniu swojej filmowej drogi.

„W zasadzie już jakiś czas temu wewnętrznie pożegnałam się z ekranem” – wyjaśniła.

Dziś więc jej najważniejszym miejscem pozostaje teatr, choć aktorka nadal pojawia się w wybranych produkcjach filmowych.